poniedziałek, 25 lipca 2016

Rozstanie

Kadr z filmu "A bigger splash", reż. Luca Guadagnino


Zamknij oczy, weź głeboki wdech, policz w myślach do dziesięciu, wypuść powietrze, otwórz oczy. Powtórz, jeśli nie pomaga. Nie sięgaj po szklankę z alkoholem. Papierosów też nie wyciągaj z paczki. To nie działa, wiesz o tym. Nie ma sensu się oszukiwać. Weź głęboki wdech.


Rozstania się zdarzają. To naturalna kolej rzeczy. Taki piękny banał, taka piękna klisza. Taka piękna katastrofa. Bo zawsze rozstania są katastrofą. Mniejszą lub większą. Chociaż wiem, że dla ciebie ta konkretna jest tą, która zasługuje na czerwone paski serwisów informacyjnych i nagłówki jutrzejszych gazet. Nikt się nie zatrzyma i nie spojrzy na twoją małą tragedię. Co najwyżej tylko ty stoisz w miejscu, bo jak tu iść do przodu, gdy każda komórka ciała tak przeraźliwie boli?

Będzie bolało. Rwało, kłuło, przetaczało się falami i pulsowało pod skronią dwadzieścia cztery godziny na dobę. Ma boleć. To naturalna kolej rzeczy – już to mówiłem. Więc nie opieraj się i pozwól, by bolało. Nie pomogą tabletki przeciwbólowe z butelek wina. Imprezy do rana i pękające oczka w rajstopach o piątej nad ranem na przystanku w centrum miasta. Marne substytuty czasu, którego masz pod dostatkiem, a którego nie chcesz teraz. Bo nie możesz mieć czasu, ja wiem. Czasu na myślenie, na rozpamiętywanie, na analizę każdej godziny, minuty, miesiąca, roku.

Weź głęboki wdech i zamknij oczy. I osuń się w nicość. Niech ta czarna dziura, którą czujesz w środku, wciągnie cię chociaż na chwilę. Pozwól sobie na pustkę w głowie i w duszy. Nie ma w tym nic złego. Próżnia czasem jest ogromnym zbawieniem, a ty zbawienia potrzebujesz. Cudu z nieba tak nagłego, jak nagłe są emocje po tym rozstaniu. Musisz ten cud w pojedynkę stworzyć, bo w tej historii twój osobisty bóg dawno umarł.

Zlicz do dziesięciu i trwaj, bo trwać musisz. Nikt cię nie podniesie, gdy upadniesz. Będziesz tak leżeć na podłodze tak długo, aż nie zdecydujesz się na wstanie. Musisz być dla siebie oparciem, ostoją i twierdzą. Możesz płakać przy innych, wycierać łzy o te chusteczki, które są tobie podawane, ale nikt za ciebie tego wszystkiego nie przetrawi. Tylko ty. Nawet, jeśli nie chcesz, to musisz. Choćby trzeba było to wyrzygać kilka razy i trawić na nowo, to trzeba to zrobić. Świat nie poczeka na ciebie, bo nie może się pochylać nad każdym rozstaniem. Zegarek wciąż tyka, a jego wskazówki pędzą przed siebie, zdawałoby się, coraz szybciej.

Wypuść powoli powietrze i otwórz oczy. Spuchnięte, mokre, wysuszone, czerwone – jakiekolwiek by one nie były. Bądź w bańce, jeśli jest ci to potrzebne. Żyj życiem odrealnionym i odseparowanym od wszystkiego. Wpadnij w trans, w mechaniczne ruchy – tak jak ci wygodnie. Wiem, że to tak jakby wypaść z pędzącego pociągu i starać się znów do niego dobiec. Zdawałoby się, że zadanie to jest całkowicie niewykonalne, ale dasz rade. W pewnym momencie wsiądziesz do tego pociągu na nowo i znów usadzisz się w dobrze sobie znanym siedzeniu.

Ale to potem. Teraz zamknij oczy. Weź głęboki wdech. Zlicz do dziesięciu. Wypuść powietrze. Otwórz oczy.


Jeśli trzeba – powtórz. 


5 komentarzy:

  1. Dziękuję ... Teraz wiem , że dam radę .

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki. Liczę, że się przyda...

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam świadkiem naprawdę trudnego rozstania. A im więcej chciałam pomóc i im bardziej pomagałam, tym widziałam marniejsze efekty. Potrzeba czasu i oddechu. Tu słowa ani czekolada nie pomogą, tylko powolne dojrzewanie do tego, że koniec to koniec ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam dokładnie tak. Gdy nadeszła ta pierwsza kompetnie niespodziewana fala bólu, gdy serce zaczęło walić jak młotem, jakby w panice, gdy w środku wszystko się rwało na strzępy. Wtedy właśnie pomogło skupienie się na tej podstawowej czynności zapewniającej przetrwanie, jaką jest oddychanie. Wdech, wydech. Skupienie myśli na tym. Wdech, wydech. Tylko i aż tyle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe rzeczy piszesz i coś w tym jest muszę przyznać. Sami bierzemy to wszystko na "klate"
    W rzeczywistości jest trochę ciężej, niż się pisze. No ale rozstania dużo uczą człowieka, doświadcza się wiele emocji i na pewno każdy coś z tego wyciąga, jeden więcej drugi mniej, ale to już chyba od człowieka zależy.

    OdpowiedzUsuń