wtorek, 12 stycznia 2016

Gdy twój mężczyzna jest małym chłopcem

Kadr z filmu "Mr. Nobody", reż. Jaco Van Dormael


Z perspektywy kobiety fajnie jest być z mężczyzną. Co ja mówię, fajnie. Zajebiście jest być z mężczyzną. Przyjemnie jest również, gdy ten mężczyzna ma w sobie coś z chłopca. Jest to zabawne, czasem niepoważne, ale w swej niepoważności rozczulające. Wszystko dobrze do momentu, dopóki jest zachowany balans między byciem mężczyzną, a chłopcem.


Napisałem ten wstęp i wiesz, z czego zdałem sobie sprawę? Z tego, jak wiele kobiet jest w związkach z partnerami, którzy mają ogromny problem z tym balansem. Gdzie wahadło przechyla się niebezpiecznie w jedną stronę, sprawiając, że mamy do czynienia ze skrajnością w zachowaniu. A ja już wielokrotnie mówiłem, że skrajności nie lubię, boję się jej i uciekam od niej tak szybko, jak to tylko możliwe.

Więc co z tymi chłopcami? Jak już ustaliłem, nie idźmy w skrajność. Nie ma potrzeby, żebyś się zżymała, gdy widzisz swojego lubego z rozdziawioną miną przy wystawie Smyka lub innego zabawkowego, gdzie za witryną czają się cudowne klocki Lego z takimi bajerami, o których mógł tylko pomarzyć w dzieciństwie. Nie wkurwiaj się, gdy z miną błagalnego psa chce iść na film Marvela, a nie na komedię romantyczną lub kino moralnego niepokoju. Swoją drogą, umówmy się, wspólne wyjście walentynkowe na Deadpoola brzmi lepiej niż na 50 twarzy Grey’a, nieprawdaż?

Nie denerwuj się, jeśli wróci pewnego poranka do domu kompletnie pijany. Tak bardzo, że po obudzeniu zastaniesz go leżącego w połowie na kanapie, w połowie na podłodze. Z waszym psem obok liżącym radośnie mu twarz. Rzuć kamieniem, jeśli ty nigdy nie zabalowałaś z przyjaciółkami tak, że następnego dnia w twojej głowie  i żołądku rozgrywała się wojna. Nie rzucasz? Tak myślałem.

To wszystko nie są powody, aby toczyć ze sobą spory lub też denerwować się. Zamiast krzyków i fochów, gdy ten będzie umierał po alkoholowych wojażach, miej lepiej syndrom słabych dłoni i przy robieniu mu jajecznicy i wsłuchiwaniu się w komplementy wypowiadane cienkim głosem – kochanie, jaka ty jesteś cudowna – niechcący upuść patelnię na podłogę. Albo postaw ją na palniku ciut głośniej niż zdarza ci się to robić. Widok jego zaciskających się oczu w grymasie smakuje lepiej niż Milka Oreo.

Jest w porządku do momentu, w którym ten twój mężczyzna, mimo chłopięcych wystrzałów, potrafi być nadal tym odpowiedzialnym i zdecydowanym facetem, którego uwielbiasz i na którego patrzysz z zachwytem. Do którego pragniesz się wtulić i wiesz, że zaraz otoczy cię swoim ramieniem, pod którym będziesz czuła się najbezpieczniej i najpewniej na świecie. Jest w porządku, gdy patrzysz na niego i wiesz, że ten twój mężczyzna kiedyś będzie twoim mężem, a potem ojcem waszych dzieci.

Chodzi o to, by patrzeć na swojego mężczyznę i mieć pewność, że ma się z nim w miarę zarysowaną przyszłość. Że cokolwiek by się nie działo, jest w stanie poradzić sobie ze wszystkim – rzecz jasna, z twoją pomocą, bo przecież związek i wspólne życie to sprawa na dwie osoby. Gdy patrzysz na niego i widzisz na obrazku rysę lub brakujący element w postaci znikającej odpowiedzialności i dojrzałości, wtedy powinna ci się zapalić w głowie czerwona lampka.

Powinnaś ją dojrzeć, gdy jesteście już ze sobą jakiś czas, a on cały czas opiera się przed wspólnym zamieszkaniem. Bo u rodziców wygodniej, bo po co zmieniać cokolwiek, skoro jest tak dobrze, że na to przyjdzie jeszcze czas i na razie dajmy sobie spokój, a najlepiej, to weź poszukaj na Filmwebie jakiegoś filmu, a ja wtedy zrobię popcorn. Niech pali się wtedy, gdy przez długi czas nie ma rozmowy o tym, co dalej, w przyszłości. Bo „pożyjemy, zobaczymy, czy coś jest teraz nie tak?” nie jest dobrą odpowiedzią i na tę przyszłość pozytywnie nie rokuje. Masz prawo po pewnym czasie oczekiwać dojrzałej rozmowy na temat tego, jak wyobrażacie sobie was za kilka, kilkanaście lat. Ty masz prawo i on, ale jeśli nie możesz doprosić się tej rozmowy, coś jest nie tak.

Umówmy się, „zobaczymy, pogadamy, sprawdzimy” to słowa wydmuszki. Bezpieczne siatki asekuracyjne stworzone z czasu przyszłego, który bezpiecznie wszystko odwleka – ku jego satysfakcji. Jeżeli trafiłaś na mężczyznę, który jest niezdecydowanym chłopcem, to trafiłaś, powiem ci to bez ogródek, bardzo chujowo. Bo jeśli to czytasz, zapewne nie jesteś licealną dzierlatką, która jeszcze nie jest do końca pewna na jakie studia się wybrać, a co dopiero ma myśleć o czymś tak abstrakcyjnym, jak wspólne rachunki, chodzenie do szkoły rodzenia i wybieranie przedszkola dla przyszłych pociech.

Jeśli tu jesteś, to zapewne na takim etapie, w którym już chcesz odpowiedzi. Konkretów, a nie pierdolenia ogólnego, które jest po prostu bełkotem, szumem bez znaczenia. Jeśli twoje pytania zawisają w próżni, to kaplica, bo trafiłaś na zarażoną jednostkę, która nosi w sobie coraz powszechniejszą chorobę – brak chęci brania odpowiedzialności w swoje ręce.

Niestety, ale żyjemy w takich właśnie czasach. Wiecznych chłopców, Piotrusiów Panów. Dorosłych dzieci, które żyją sobie wygodnie w swojej bańce, do której nie docierają problemy dnia codziennego i wyzwania, z którymi każdy z nas musi się czasami zmierzać. Oczywiście, łatwiej jest rozmawiać z tobą o ostatnim serialu przy drinku w jednej z modnych knajpek niż jechać wspólnie do Ikei po duże łóżko do waszego nowego mieszkania.

Łatwiej jest, w razie kłótni, nacisnąć przycisk pauzy i wrócić do domu, gdzie mieszka się ze swoimi rodzicami, nie musząc stawiać czoła rozwiązaniu sporu. Zamiast tego można przeprowadzić głupkowate rozmowy ze znajomymi na Messengerze, odpalić konsolę lub po prostu przykryć się kołdrą i zasnąć w swoim pokoiku.

Ale, kurwa, nie o to chodzi. Jeśli wiesz, że chcesz, by ten mężczyzna dał ci pewność i stabilność na przyszłość, jeśli wiesz, że to właśnie on jest tym, od którego oczekujesz solidnych fundamentów i gotowości do działania, może nie hop-siup od razu, ale żeby konsekwentnie to parło do przodu, ale koniec końców uderzasz swoją piękną buzią w mur nie do rozbicia, to szkoda na to wszystko twoich nerwów.


Z chłopcem możesz planować wyjście do kina, ale nie życie. Życie planujesz z mężczyzną.


4 komentarze:

  1. Rozpieszczasz nas, w ciągu dwóch dni dwa teksty. I to jakie! A z deadpoolem na Walentynki wygrałeś ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, mój facet jest ode mnie 8 lat starszy i doskonale czuję to o czym piszesz. Czuję tę różnicę między nim, a chłopcami w moim otoczeniu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze do bólu. Ale boleć powinno, nas też, kobiety, bo czasami tak ciężko jest porzucić klapki z oczu i po prostu powiedzieć: pierdol się. Wierzymy że dla nas sie zmieni, że my go tak powalimy że zapragnie bycia mężczyzną, a potem z ręka w nocniku się kobieta budzi, bo no cholera psia mać, jednak sie nie zmienił, owszem zamieszkał z nią, ale wszystko na jej głowie i niańczy dwójkę zamiast jednego dzieciaka. :D znam z autopsji :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze do bólu. Ale boleć powinno, nas też, kobiety, bo czasami tak ciężko jest porzucić klapki z oczu i po prostu powiedzieć: pierdol się. Wierzymy że dla nas sie zmieni, że my go tak powalimy że zapragnie bycia mężczyzną, a potem z ręka w nocniku się kobieta budzi, bo no cholera psia mać, jednak sie nie zmienił, owszem zamieszkał z nią, ale wszystko na jej głowie i niańczy dwójkę zamiast jednego dzieciaka. :D znam z autopsji :D

    OdpowiedzUsuń