poniedziałek, 16 listopada 2015

Mężczyzno, nie bądź twardy

Kadr z serialu "Breaking Bad", prod. AMC


Przyjęło się, że mężczyzna jest głową rodziny. To ten, który w związku nosi spodnie, kiedyś przynosił do jaskini mamuta, a dziś wypłatę, dzięki której jest w stanie utrzymać rodzinę. To ten, który nigdy się nie łamie, zawsze zachowuje zimną krew i nic nie jest w stanie sprawić, by przestał być zdecydowany i gotowy do działania w każdej chwili.


Czy aby na pewno? Głupotą jest wymagać od mężczyzny tego, by był cały czas niewzruszony niczym skała. By, w razie problemów, to on stawał na wysokości zadania i dzielnie je pokonywał, broniąc i pomagając przy okazji swoim bliskim, a w szczególności kobiecie/narzeczonej/żonie. Kobieta, która wymaga od swojego mężczyzny wiecznego spokoju i braku momentów załamania, jest w gruncie rzeczy kobietą okrutną, która zasługuje na to, by rzucić ją jak najszybciej.

Przesadzam? Nie sądzę. Bo uważam, że taka kobieta nie zasługuje nawet na kawałek empatii i zrozumienia, gdyż sama w sobie nie posiada takich cech. Ona chce rycerza, w ramionach którego skryje się bezpiecznie przed złem całego świata. Kogoś, kto będzie strzegł jej – małej księżniczki – dzień i noc, i sprawi, że nic złego się nie stanie. Ten rycerz nie ma możliwości wzięcia od swojej roli urlopu na żądanie, pójścia na L4 czy też chwilę spędzenia czasu na bezrobociu w krainie niebezpieczeństw i zagrożeń.

On musi być twardy, zdecydowany, bez jakiegokolwiek kryzysu i momentu, w którym jest mu źle. Rozpacz, strach, smutek, zwątpienie – to nie są cechy, których księżniczka szuka w rycerskim CV. Jeśli takie się pojawiają, choćby jedna z nich, kandydat jest na wstępie skreślony – nawet bez złudnej obietnicy zadzwonienia do niego w przyszłości.

Dlaczego jednak wymagane są rzeczy niemożliwe? Dlaczego pielęgnowany jest stereotyp niezłomnego mężczyzny? Bo, nie oszukujmy się, ten stereotyp jest nieprawdopodobnie krzywdzący i szkodliwy. To przez niego mężczyzna każdą chwilę kryzysu traktuje jako porażkę osobistą. Rozgląda się wokół, obserwuje świat i widzi, że nie wpisuje się w ten schemat dzielnego rycerza, który w każdej chwili jest w stanie sobie poradzić ze wszystkim.

Tylko co wtedy, gdy nie jest w stanie sobie poradzić z życiem, z samym sobą? Nie dość, że ma na głowie problemy, to jeszcze dodatkowo uaktywnia się w nim poczucie winy z tego powodu, że nie może tego udźwignąć. Nie może udźwignąć, ma gorsze samopoczucie. Ma gorsze samopoczucie, czuje z tego powodu winę. Czasem wstyd, czasem wręcz upokorzenie. Błędne koło.

Niech żadna kobieta nigdy nie wymaga od mężczyzny wiecznej gotowości do bycia twardym i niezłomnym facetem. Nie ma do tego prawa. Wbrew przekonaniu, mężczyzna:

- może płakać,
- może czuć się smutno bez powodu,
- może być czasem zagubiony w swoim życiu,
- może nie odnajdywać się w rzeczywistości, która go otacza,
- może nie mieć sił na to, by udawać, że jest wszystko w porządku

Kobiety mają prawo do tych stanów. Jest to wręcz społecznie usprawiedliwione, bo poparte kolejnym szkodliwym stereotypem – kobiety są słabe. A skoro są słabe, to mogą sobie pozwolić na to, by tak się właśnie czuć.
Te wszystkie stany nie są domeną kobiet. Nie są też domeną mężczyzn. Wyróżnianie płci jest totalnie absurdalne, a jeszcze bardziej absurdalne jest odbieranie prawa do złego samopoczucia którejś z grup. To wszystko jest kwestią typową dla człowieka w ogóle. Nieważne czy to kobieta, czy mężczyzna. Jedna, jak i druga strona ma prawo odczuwać to wszystko, co odbiera jej wszelki oręż do walki i stawiania czoła codzienności. Jesteśmy ludźmi i mamy prawo czuć się raz na jakiś czas słabi. Jeżeli utrzymuje się to przez dłuższy czas, idziemy do lekarza i przy pomocy specjalistów, a także przy wsparciu bliskich, próbujemy z tym walczyć.


Jeżeli ktoś tego nie rozumie, nie zasługuje na bycie w związku, bo prędzej czy później, potwornie skrzywdzi drugą osobę. Osobę, która będzie pielęgnowała fasadę siły i zdecydowania. Przy jednoczesnym rozpierdolu emocjonalnym w środku. 


2 komentarze:

  1. Niejedna kobieta pragnie mieć przy sobie szczerego pełnego różnorakich uczuć faceta, a nie sztywnego zamkniętego w fasadzie "muszę być twardzielem". Czasem to faceci sami nakładają maskę "twardziela", aby zaimponować kobiecie. Po co? Nie wiem. Gdybyśmy od początku byli wobec siebie szczerzy i prawdziwi to w kryzysowych momentach nie byłoby rozczarowań z jednej i drugiej strony.

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że facet powinien byc jednak facetem, to znaczy, że jego męskość podkreślałaby kobiecość.Tak, wiem wymądrzam się ale to, czy facet jest wrażliwy, czy nie, często nie wpływa na poziom męskości, jaki prezentuje. Rozumiecie o co mi chodzi? Czasami największy drwal jest wrażliwy i odwrotnie. Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń