środa, 11 marca 2015

Zgubiłem się

Kadr z filmu "Birdman", reż. Alejandro González Iñárritu


Zgubiłem się. Tak po prostu, w jednej chwili. Myślałem, że znam wszystko, co mnie otacza. Nie miałem problemu z dojściem z punktu A do punktu B, a tu nagle takie cos. Stoję sam i nikt nie jest w stanie mnie poprowadzić. I tak chyba pomocy potrzebuję.


Kierunki nigdy nie sprawiały mi trudności. Na kompasie też się znam i bez problemu umiem powiedzieć, gdzie jest północ, a gdzie południe. I nie potrzebowałem do tego harcerstwa. Chociaż, wiesz, muszę stwierdzić, że mało brakowało, a mógłbym teraz wspominać o zdobytych przeze mnie odznakach. Ale ognisko dla zainteresowanych harcerstwem nie wyszło, bo rozpętała się potężna ulewa w mieście. I jakoś na następne nie chciałem już pójść. A może byłbym drużynowym albo druhem? W sumie, to nawet teraz nie wiem, co byłoby lepsze, bo na hierarchii w harcerstwie to się w ogóle nie znam. Śmieszne getry, kapelusze i historie o chlaniu i jaraniu fajek – tyle wyniosłem z otoczenia. No i że w okresach świątecznych stoją przy kasach hipermarketów i pomagają pakować zakupy.

Ale wracając do kompasu – wiem, gdzie dojść i co wtedy zrobić. Nawet wskażę ci drzewo i mech, a następnie wytłumaczę, co i jak. Chociaż, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, na której stronie Pałacu Kultury ten mech rośnie. Więc może nie jest tak łatwo, jak mi się cały czas wydawało? Wiem, że jak chcę metrem na północ jechać, to muszę wsiąść w linię na Młociny, a nie na Kabaty. Raz mi tylko ta sztuka nie wyszła. Ale to nie moja wina, tylko procentów. I, wsiadając w centrum, to i tak szybko się zorientowałem, bo wyszedłem na Polu Mokotowskim, więc nie nadłożyłem zbytnio drogi na Słodowiec.

I teraz, gdyby mnie postawili w centrum i powiedzieli „jedź”, to chyba nie dałbym plamy. Trafiłbym na Słodowiec. A jakby presja była zbyt duża, to są jeszcze autobusy i tramwaje. Do domu trafię. Nawet po alkoholu.
Wiem, że jak spojrzę na północny zachód, to oczami wyobraźni sięgnę Koszalina. Jak na wschód, to Białystok, południowy zachód i mamy Łódź. Okno mam na zachód, a laptop na południe. To wszystko jasne i proste – jak dyktando w podstawówce. Z geografii najczęściej była piątka, więc tym bardziej nie rozumiem, dlaczego się zgubiłem.

Myślałem w pewnym momencie, by udać się do biura rzeczy znalezionych i spytać się czy ktoś o mnie nie pytał. Bo może ja komuś się zgubiłem i teraz mnie szukają? Postawienie się w kostnicy, izbie wytrzeźwień czy oddziale ratunkowym było zbyt drastyczną opcją, dlatego tak wyszło z tym biurem. Mężczyzna zza odrapanej lady tylko zakręcił wąsem i podrapał się po siwej skroni, mówiąc, że owszem – szukają parasolek, toreb, komórek i butów nawet – często pojedynczych – ale mnie nikt nie szukał.

Pomyślałem wtedy, że do gazety ogłoszenie dam. „Mężczyzna, czasem chłopak, ale głównie to facet. Szczątkowy zarost, piękne włosy, niebieskie oczy i ćwierćwiecze potwierdzone numerem PESEL. Zagubiony szuka właściciela.” Wiedziałaś, ile biorą za tak mało znaków? Zdzierstwo. Ale stwierdziłem, że na Twitterze mam za mały zasięg, więc musiałem zaryzykować i oddać dwie dniówki. Nikt się nie skontaktował. Mimo, że prócz numeru telefonu dałem również maila i nazwę Instagrama.

I tak siedzę - zagubiony, bez poczucia przynależności. Na co mi wiedza, że jadąc do centrum, muszę wsiąść w pociąg na Kabaty? Po co mi wiedzieć, że okno mam na zachód? Co mi po tych wszystkich piątkach z geografii, skoro nie wiem, gdzie na Pałacu rośnie mech i nie wiem do kogo należę?

I tylko czasem zastanawiam się czy to ja się zgubiłem, czy może ja ciebie gdzieś nieopatrznie zapodziałem? Ale przecież spotkalibyśmy się w końcu w biurze rzeczy znalezionych.


Prawda?


3 komentarze:

  1. Oj prawda, prawda. Ale wydaje mi się, że tu bardziej chodzi o właściwą porę. Może jeszcze nie nadeszła? A jak nadejdzie, wtedy pojawi się przynależność, ta odpowiednia. Może w biurze rzeczy znalezionych, a może w metrze na Kabaty? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak wrócisz do właściciela, to będziesz wiedział do kogo należysz. wracaj. znasz go.

    OdpowiedzUsuń
  3. to mi sie skojarzylo z tym co napisales:
    http://www.poema.art.pl/publikacja/3124-milosc-od-pierwszego-wejrzenia

    OdpowiedzUsuń