poniedziałek, 2 lutego 2015

To twoja wina, że nie rozumiesz kobiet

Kadr z filmu "Wish I was here"


Okopałeś się w stwierdzeniu, że baby są jakieś inne i siedzisz zadowolony w swoim świecie. Powtarzasz czasem, że ty jesteś z Marsa, a one z Wenus, dlatego nie ma sensu próbować zrozumieć, bo się nie da. Im częściej tak mówisz, tym bardziej jesteś w jej oczach frajerem.


No bo umówmy się, facet – to twoja wina, że jej nie rozumiesz. Jakkolwiek byś się nie wypierał, jakkolwiek nie szalał z różnymi teoriami, które są ci przychylne, to prawda jest mało zaskakująca, ale jednak gorzka. Dałeś kompletnie dupy. Zabiłeś w sobie zdolność słuchania i obserwacji. Wyrzuciłeś na śmietnik krztę empatii, która w takich sprawach jest niezwykle pomocna. Narysowałeś linię przez środek placu i po przeciwnej stronie umieściłeś wszystkie te, które są dla ciebie niepojętymi stworzeniami.  

Bo bardzo łatwo ci mówić ‘nie wiem’, ‘nie rozumiem’, ‘nie znam się’. Tak prosto ci powiedzieć, że to nie twoja sprawa i że nie masz co się wypowiadać, bo, i tu się uśmiechniesz, puszczając oczko, ‘one to wszystkie popierdolone na potęgę są’. Ale jeśli przychodzi do dziwienia się, to jesteś pierwszy w szeregu. Wtedy to wychodzisz na czoło pochodu i rzucasz pytaniami w powietrze. Że po co narzeka, skoro szpilki na własne życzenie nosi, a dlaczego ma zły humor i denerwuje ją to, że słońce zbyt mocno świeci. Czemu tak w tej łazience spędza dużo czasu i czy to normalne, gdy chce rozmawiać o swoich uczuciach?

Na własne życzenie wykluczyłeś się z tego biegu. Bo potknąłeś się o zakrwawiony tampon i z przerażeniem odkryłeś, że co miesiąc możesz na niego natrafiać. Bo zakopałeś się w stosie zasmarkanych chusteczek, nie wiedząc, że czasem tak jest, że najlepiej, to sobie zapłakać raz na jakiś czas. Z lubością wyśmiewasz rozmowy o stanikach, szminkach, eyelinerach i sukienkach, ale powiedz mi -  kto z równym zacięciem potrafi pierdolić kilka godzin o silnikach, transferach i meczach?

Pogłówkuj trochę i uruchom szare komórki w sobie. Może wtedy coś zaskoczy i sprawi, że nie będziesz rzucał farmazonami na lewo i prawo. Zdaj sobie sprawę, że ona lubi te szpilki i czuje się w nich seksownie - mimo wyrzeczeń i bólu. Wydaje ci się śmieszne? A kto się prostuje i wciąga brzuch po usłyszanym komplemencie? Kto lubi wielogodzinne rozmowy ze swoimi kumplami przy wódce? Czy to się mocno różni od jej posiadówek przy drinkach lub winie? Raczej tylko tym, że ona po winie wróci napalona, a ty po wódce nie będziesz miał siły sprawić, by krew zeszła ci tam na dół. 


Zapamiętaj jedną, prostą rzecz. Ani one nie są z Wenus, ani ty nie jesteś z Marsa. Razem jesteście z Ziemi. I jeśli nie nauczysz się, że nie dzielą was miliony kilometrów od siebie, to będziesz błądził do końca życia. I módl się, by nie była to samotna wędrówka we mgle. 


1 komentarz: