poniedziałek, 26 stycznia 2015

See Bloggers: Drużyna Blogerów

zdjęcie: Marcin Walencik, www.instagram.com/instasetter


Blogosfera się zmieniła. Czuję to po szablonach. Czuję to po wpisach. Wyczuwam w rozmowach. Wielu blogerów, którzy kiedyś funkcjonowali, przepadło. Jednak są wśród nas ci, którzy stare czasy pamiętają.

Wszystko zaczęło się od rozdania 300 wejściówek. Część z nich otrzymali blogerzy lifestyle’owi – ci, którym niektórzy wieszczą koniec. Część  blogerzy parentingowi- doskonale wiedzący, że szczepionki są dobre dla ich dzieci i nie powodują autyzmu. Zaproszeni byli ludzie od blogów wnętrzarskich, by świat mógł się wreszcie o nich szerzej dowiedzieć. Wiadomości zostały również dostarczone rasie kulinarnej, która ponad wszystko pożądała wybornych posiłków. Lecz wszyscy oni nie byli jedynymi gośćmi. Powstało bowiem jeszcze kilka wejściówek. W krainie trójmiejskiej, w ogniu i szale organizacyjnym zostały wykute zaproszenia… dla prelegentów. Jedno spotkanie, by wszystkich zaprosić. Jedno, by wszystkimi rządzić. Ludzie z Polski i z zagranicy ulegali jego mocy. I nie było nikogo, kto stawiałby opór. Sojusz pomiędzy blogerami, instagramerami, youtuberami i innymi wyruszył na podbój Gdyni, by na zboczach i we wnętrzach Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego walczyć o jakość publikacji w internecie.

I była to walka wyborna. Pełna pozytywnej energii, której nie przyćmiły poranne kryzysy, gdy człowiek, po postawieniu stóp na podłodze i wstaniu, miał myśli, że zaraz straci przytomność. Bo większość z nas toczyła swe boje nie tylko za dnia, ale również i nocą. Cóż zrobić – blogerem się jest, a nie bywa, dlatego praca nad zawieraniem kontaktów i przeprowadzaniem dyskusji odbywała się praktycznie przez cały czas – z krótkimi przerwami na sen. Człowiek miał ochotę, by to wszystko trwało jeszcze dłużej. By po weekendzie nie musiał wracać do swojego domu, tylko mógł kontynuować swoją przygodę w Gdyni. No, może z jakimś dniem przerwy na duże ilości snu. Jednak, niestety, dwa dni szybko minęły i ten, kto nie był, może żałować z całego serca.

Masa ciekawych informacji i wyniesionej wiedzy. W większości przypadków prelegenci byli świetni. Prezentacje były przedstawiane na luzie, z humorem i w ciekawy sposób. To ważne, bo czasem zdarza się tak, że na scenę wychodzą ludzie, którzy po kilku minutach rozpoczynają u swoich słuchaczy wędrówkę w objęcia Morfeusza. Nie dało się nudzić w trakcie tych dwóch dni. Jak nie niedzielne prelekcje, to sobotnie warsztaty i panele dyskusyjne. Jak nie one, to wielokrotne orgazmy dla duszy i ciała przy stoiskach Lidla i Bubbleology. Blogerzy są łasi na mizianie, a jeśli organizatorzy prócz miziania po mózgach robią to jeszcze po ich brzuszkach, mamy wtedy doskonały przepis na stan błogostanu.

I właśnie ta błogość była u mnie przez większość czasu. Jestem zachwycony wieloma sprawami. Ilością osób, które miałem okazję poznać, porozmawiać chwilę czy przybić piątki. Mnóstwem śmiechu, który powodował ból brzucha i cieknące łzy. Tym, że nie spanikowałem podczas pierwszego w życiu lotu samolotem i nie zdecydowałem się na otwarcie drzwi, mówiąc „dziękuję, ja jednak wolę być na ziemi, dobranoc się z państwem”.

Cóż mogę jeszcze dodać? Chłopaku, dziewczyno – jeśli jeszcze nie blogujesz, zacznij to robić i wpadaj do Trójmiasta przy pierwszej możliwej okazji. Będziemy czekać na ciebie z otwartymi ramionami. Blogosfera jest głodna nowych i ciekawych ludzi. Wiem to po sobie, bo mnie przyjęła wręcz genialnie.

I pamiętaj!

Blogowanie bez See Bloggers byłoby #gópje 


9 komentarzy:

  1. Od kilku osób słyszałam w ten weekend, że świetnie piszesz :) Sprawdziłam na własnej skórze - tak jest! Będę wpadać częściej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że się skończyło. Ale co tam, czekam na lipiec

    OdpowiedzUsuń
  3. No to zaczęłam blogować, do zobaczenia tam może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie możesz się doczekać kolejnej edycji? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i stałeś się superbohaterem, który mnie ratował ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem wezmę ze sobą pelerynę, by bohaterstwo było bardziej okazałe. ;)

      Usuń
  6. Czemu ja Cię spotkałam dopiero jak sobota Cię zniszczyła :D

    OdpowiedzUsuń