wtorek, 2 grudnia 2014

Wyjedźmy stąd

kadr z filmu "Perfect Sense"




Wyjedźmy gdzieś. Teraz, zaraz, natychmiast. W Bieszczady, do Łeby, do żubrów w Puszczy, gdziekolwiek. Zobacz, otwieram walizkę – połowa miejsca dla ciebie. Na lokówkę, prostownicę, zimowe swetry, góralskie skarpety, eyeliner. Jedno twoje słowo i pojedziemy.



Złapiemy się pod ręce i wybiegniemy z mieszkania. W pośpiechu zamknę za sobą drzwi na klucz. Wyjdziemy na mroźne powietrze, schowamy się w kołnierzach i szybkim krokiem pójdziemy na metro. Z metra na dworzec. Będziemy obijać się o ludzi na chodnikach, którzy nie zdążą zejść nam z drogi. Bo widzisz, tak mi spieszno do tego, by wyjechać.

Bo już się duszę tak prawdziwie. Za mało tlenu w tym powietrzu dla mnie. Coś się stało złego, bo wyczuwam zwiększone ilości dwutlenku węgla. A ja nie mogę się więcej podtruwać. Tyś mój tlen, tobą chcę oddychać, zaciągać się, ćpać nieustannie. Spróbujmy gdzie indziej. Zobacz na tablicę. Kołobrzeg, Gliwice, Suwałki – gdzie chcesz.

Możemy chodzić po górach i uważać, by się nie poślizgnąć na szlaku. Możemy biegać po plaży i kusić los, stojąc niebezpiecznie blisko wody rozmywającej się na piasku w swych falach. Będzie świetnie, w pociągu również. Dla mnie Newsweek do czytania, dla ciebie co tylko chcesz. Kiosk jest obok. Muzyka zgrana do odtwarzacza – w tym piosenki, które uwielbiasz. Bateria w pełni naładowana. Książka w torbie też jest – i dla mnie, i dla ciebie. Bo lubisz przecież reportaże, więc spodoba ci się bardzo.

Wyjedźmy, bo już nie mogę oddychać. Duszę się tym miastem, otoczeniem. Duszę się w tramwajach i pod prysznicem. A nie mam nic z płucami, bo czysto na rentgenie i lekarz dumny był z moich wyników spirometrii. Zadzwoń do pracy i powiedz, że wybaczcie, ale jutro nie przyjdziesz. I pojutrze też nie. I wrócisz może za jakiś tydzień. Jeden telefon, tylko tyle. Zobacz, miejsce przy oknie specjalnie wybrane, bo lubisz czasem się zawiesić i zgubić się w krajobrazach, które leniwie przesuwają się za szybą.

Wyjedźmy, bo tchu mi brak, by odpalić papierosa. Bo nie mam siły już intubować się dobrymi myślami. Są za małe, by rurka weszła na odpowiednią długość. I rzygać mi się chce, gdy tak patrzę na tę szarość nieba. A tam, gdzie będziemy, będzie lepiej. Obiecuję. Załóż te kolczyki, które uwielbiam, zepnij włosy, opatul się szalikiem i chodźmy. Zamieszkajmy na dni kilka w domku, gdzie nie ma zasięgu. Nikt nie zadzwoni, nie sprawdzimy internetu. Zostaniemy sami ze sobą i ze swoimi myślami.

Wyjedźmy, bo oddech mam coraz płytszy i rozsypuję się już doszczętnie tutaj. Bądźmy tam, gdzieś tam. Gdzie przejdziemy deptakiem pod rękę, pójdziemy na grzane wino, bym mógł obserwować jak rumienią się twoje policzki. Bym mógł powiedzieć, że ta rumianość jest najwspanialszym makijażem u ciebie.


Wszystko załatwię, obiecuję. Transport, zakwaterowanie, wolny czas wypełnię ci całkowicie. Tylko chciej. Weź tyle spodni, ile chcesz. Zabierz ze sobą spokój i ciepło w spojrzeniu. Spakuj swoje bransoletki i smakowe papierosy. Schowaj kilka uśmiechów w przegródkę i lećmy już. Zostawmy laptopy, zimne łóżka i masę nieporozumień za sobą. Potrzebujemy wytchnienia.


Wyjedźmy, bo już nie mogę tobą oddychać. Truję się tobą. Wyjedźmy więc stąd. 



5 komentarzy:

  1. Dżizas, czytasz mi w myślach - dosłownie.

    OdpowiedzUsuń
  2. M. Świetlicki "Listopad"

    Listopad, niemal koniec świata, kilka minut przed zmierzchem.
    Schroniłem się w kawiarni, siadłem tyłem do światła.
    Wolne? Zajęte - odpowiadam, rzucam kurtkę na to drugie krzesło.

    Och, gotów jestem już wyjść z tego miasta, ręce wytrzeć o
    liście, cały ten kurz, tłuszcz miasta
    wytrzeć o liście, wyjdź ze mną, zobaczysz.

    Znudzimy się i pozabijamy po tygodniu, ale pomyśl o tych
    łunach, które pozostawimy za sobą, o tych wszystkich miejscach
    i kobietach, mężczyznach; pomyśl - z jaką ulgą

    będziemy krzyczeć w hotelowym pokoju, na najwyższym piętrze,
    a nasze krzyki dotrą na pewno aż na
    portiernię. Wolne? Już, już za chwilę będzie wolne - odpowiadam.
    Zmierzch.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brak mi słów.. Wspaniałe. Genialne.

    OdpowiedzUsuń