niedziela, 14 grudnia 2014

Poproś o klapsa

kadr z filmu "Wstyd"




„Każda kobieta lubi klapsy, tylko nie wszystkie jeszcze o tym wiedzą” – te słowa pojawiły się w jednym z akapitów listopadowego tekstu „Męskie porażki w seksie”. Przyjrzyjmy się temu bliżej, bo sprawa warta jest poświęcenia pełnej uwagi, a nie tylko powierzchownej. Wszak mówimy o rzeczach, o których czasem kobiety nie lubią się wypowiadać. Ale koń jaki jest, każdy widzi. I nie ma co się bawić w tajemnice poliszynela – powiedzmy to głośno.



Kobiety lubią ostro.

Nie wszystkie, nie zawsze, nie wszędzie, ale większość z nich nie pogardzi dodaniem pikanterii w swoim życiu łóżkowym. Jeśli znajdziesz się w rzeczywistości, w której tabu nie istnieje i podejdziesz do kobiet z pytaniem o jej preferencje seksualne, to co najmniej 7 na 10 (wymyśliłem tę statystykę teraz, więc trust me – mam rację – jestę blogerę) odpowie ci, że jak najbardziej – witamy z uśmiechem ostrość w ramach uzupełnienia, bądź zdominowania tego, co się za zamkniętymi drzwiami dzieje.

Bo czymże jest seks, który w swym nastroju i preferencjach jest taki sam? Ogólnie, po jakimś czasie, staje się nudą. Owszem, może podniecać, nakręcać, fascynować, a spełnienia podczas delikatnych uniesień mogą osiągać szczyty, ale część osób w pewnym momencie stwierdzi, że chce czegoś innego. Bo nie chodzi o to, by zawsze było wszystko idealnie – z odpowiednim nastrojem, świecami na parapecie, jazzem czy Jamesem Bluntem w tle i wyrafinowaną nutką dekadencji.

Przychodzi taki moment, że kobieta ma ochotę tę dekadencję wsadzić ci w gardło. Świece wypieprzyć przez okno, a Jamesa Blunta poprosić o zamknięcie swej ślicznej, brodatej buźki. Bo to nie pora na te wszystkie ceregiele. Długą grę wstępną przełóżmy na jutro, ten masaż to wciśnijmy w najbliższy poniedziałek, bo teraz to podwiń tę sukienkę, zsuń majtki do kostek i mnie zerżnij. Tak po prostu – dziko, bez pardonu i nie cackaj się ze mną, bo ze szkła nie jestem. A i nie pogniewam się, jeśli mnie uprzedmiotowisz w tym łóżku/na tym biurku/pod tą ścianą.

I niech się teraz wstrzyma każda oburzona, która już podnosi rękę i z gniewem na twarzy chce wypluć z siebie słowa o seksizmie i upokarzaniu kobiet. Moje drogie, pogódźcie się z tym, bo prawda tak właśnie wygląda. Kobieta ma czasem ochotę na to, by totalnie ją w łóżku zniewolić. By była wygrzmocona tak, że obrazki ze ścian spadają, a sąsiedzi podniecają się od samego słuchania. Kobieta czasem pragnie wyzwisk, wulgaryzmów – drapania, gryzienia, ciągnięcia za włosy, klapsów. Jeśli zniszczyłem wam światopogląd i świat od teraz nie będzie taki, jak dawniej, to może i lepiej – bo przecież nie ma co się oszukiwać.

W każdym z nas drzemią różnego rodzaju żądze i pragnienia. I nie ma nic złego w tym, jeśli czasem poluzujemy własne hamulce i obawy, by je po prostu spełnić. Dać się ponieść szaleństwu i dzikości. Czy to będzie seks w nocnej aurze w swoim łóżku, czy też szybki numerek przed wyjściem do pracy lub w przebieralni jakiejś sieciówki w centrum handlowym.

I nie ma co od razu tego przyrównywać do BDSM, bo to zupełnie inna para kaloszy i totalnie inna bajka, w której się obracamy. Brutalność, dzikość i wyższy poziom niegrzeczności nie wpisuje się automatycznie w te cztery wielkie litery. A czasem takie postrzeganie jest. Klapsy, ostrość, albo nie daj boże wulgaryzmy? Oj nie, nie, ja jestem normalna, nie kręcą mnie parafilie, fetysze i inne cuda. Jeśli tak ktoś myśli i jesteście świadkami tego, błagam, zainterweniujcie, by biedna owieczka dalej nie błądziła w ciemności. Albo podsuńcie owieczkę wilkowi, który skutecznie jej pokaże, jak się sprawy mają.

Problem zaczyna się wtedy, gdy w momencie chęci na coś ostrzejszego mężczyzna panikuje. Bo nie jest do tego przyzwyczajony. Bo szokuje go obrazek, w którym jego żona/dziewczyna/kochana wypina się w jego stronę, żądając jednego. Nie to, żeby nigdy o tym nie myślał. Myślał wielokrotnie, fantazjował nie raz i nawet tego chce, ale w momencie, gdy przychodzi co do czego, to rozkłada się na kawałki i nie wie, co z tym wszystkim zrobić.

Mam znajomego – nazwijmy go Adam. Adam lubił temat seksu – nie było to dla niego żadne tabu. Rozmowy, wymiana poglądów, informacji, wgłębianie się w szczegóły, rozgryzanie tematu, długotrwałe deliberacje na ten temat – proszę bardzo, bez problemu. Jednak otwartość zniknęła w momencie, gdy dziewczyna Adama w pewnym momencie zechciała być, nie bójmy się nazywać tego po imieniu, zerżnięta. Tak, jak jeszcze nigdy. Z rozrywaniem ciuchów, wyzywaniem i szaleństwem, jakiego nie było. I Adam stał się całkowicie bezbronny, bo owszem, podłapał temat, ale w trakcie jakoś ta ochota mu odeszła. Nie mógł się przemóc. Dziwne – stwierdzicie? No niezbyt, całkiem normalne – przynajmniej dla mnie.

Czasem łatwo jest wskoczyć w totalnie inny nastrój, który znamy tylko z opowieści, a nie empirycznie. Rzucamy się na nieznane wody i po chwili pływamy bez problemu. Zdarzają się jednak momenty, że albo potrzeba na to czasu, albo drugiej strony to nie kręci. Znam przypadek, gdzie jednym z powodów zerwania było niezaspokojenie pragnień partnerki w łóżku. Bo ona nie chciała delikatności przez cały czas – wręcz przeciwnie. A on nie mógł się przemóc, a z jej strony frustracja narastała. Rzecz jasna, nie był to główny czynnik zakończenia wspólnej przygody, ale zdecydowanie nie był też takim, który pomagał ratować całą sytuację.

Nie można się bać poprosić o to, czego się pragnie. Nie ma co się czaić i kryć ze swoimi pragnieniami. Nie można czekać do momentu, w którym ukaże się „50 twarzy Greya”, by w USA kobiety w średnim wieku wybuchły ze swoimi żądzami i pragnieniami seksualnymi – ku zdziwieniu i, częstokroć, przerażeniu ich mężów.

Wielokrotnie powtarzałem – nic, co ludzkie, nie jest mi obce, a seks jest jedną z bardziej ludzkich spraw. A skoro tak, to po co się chować i tłamsić w sobie coś, na co mamy ochotę? Jeśli nie chcesz grzecznej atmosfery, powiedz o tym. Zamiast wzdychać z przymkniętymi oczami, chcesz piszczeć w poduszkę, albo ją gryźć – powiedz o tym.


Poproś o klapsa. Albo wręcz go zażądaj. 


11 komentarzy:

  1. Kiedy pierwszy raz poprosiłam swojego mężczyznę, sycząc mu prosto do ucha "pieprz mnie", był wyraźnie zaskoczony. Jednak podołał zadaniu. I szybko zauważył, że każdy jego siarczysty klaps najpierw przekłada się na mój zwierzęcy jęk, błysk w oczach, a potem na jego satysfakcję... I ślady po pazurach. Na jego plecach, udach, szyi. Bo pewnych reakcji nie da się powstrzymać czy ograniczyć. Krzyk jest wtedy tak naturalny jak oddychanie. Wbijanie paznokci jest naturalną, samoistną formą ekspresji. Tylko trzeba samej sobie pozwolić na tę "bezwstydność" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piotruś, jeżeli podajesz statystyki (nawet te wymyślone), to używaj 50/50, bo a nuż się pomylisz i 7 na 10 nie lubi być brane na ostro :D
    Szkoda, że świat zabrania kobietom decydowania o sobie, a jeżeli chodzi o ich seksualność, to często jest tak, że panowie są, w mniejszym lub większym stopniu, zszokowani, gdy słyszą prośbę o "rżnięciu" jej :) A gdy ktoś był chowany w etykietowanej rodzinie, to dopiero facet może się zniechęcić do seksu, bo uzna, że kobiety (przez nieświadomą partnerkę) mają coś nie tak z głowami ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubią. C'mon, idziemy na ulice z ankietą. ;)

      Usuń
  3. W głowie zawsze chciałam być w łóżku całkowicie zdominowana. To zawsze kręciło mnie najbardziej. Ale nigdy też nie odważyłam się powiedzieć o tym mojemu partnerowi, bo miałam wbijane do głowy, że trzeba być damą, na dodatek wrażliwą i taktowną. Chyba czas to zmienić... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zmieniaj. ;)

      Usuń
    2. Ooo tak zdecydowanie zmienić :)

      Niestety mężczyźni w myślach nie czytają, a nie warto się męczyć licząc na cud, więc najprościej jest się przełamać i.. powiedzieć :)

      Usuń
  4. festiwal oczywistości

    OdpowiedzUsuń
  5. Z ex mezem zawsze po bozemu bo on tak nauczony i moje podsycanie nic nie dawało.
    Zato z obecnym partnerem nie muszę czekać ani prosić wystarczy jedno spojrzenie i wie że akurat teraz chce ostro dziko i bez zahamowań :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzydzą mnie tacy ludzie, seks to bliskość, a takie chamstwo mnie nie kręci.

    OdpowiedzUsuń