niedziela, 23 listopada 2014

Męskie porażki w seksie

kadr z filmu "Titanic"



Okej, tej bluzki możemy się pozbyć. Dobra, stanika też. Miło, dobrze ta dłoń leży, o tak. Auć, za mocno. Nie ściskaj. Ale że już? Koniec? Brzuch, chociaż na brzuch. Palcami, ustami, językiem. Całuj, liż, cokolwiek. Nie, nie do guzika spodni, kurwa jego mać. Nie szarp, zaraz zepsujesz. Dżizas, powoli, spokojnie zsuń. Że z majtkami od razu?! 


Oh, pieprzyć to, jeszcze sporo drogi, można to nadrobić. Dobrze, wewnętrzna strona uda. O tak, całuj. Raz, drugi, trze… Hej, zaraz, gdzie jest trzeci? Nie no, błagam, nie tam, jeszcze nie. Kurwa, ała! Gdzie z tym palcem na chama? Nie jestem mokra, twój palce zresztą też nie. Spokojnie, poliż, rozchyl delikatnie. Właśnie tak, dokładnie. Trochę na lewo. Okrężnie. Halo, nie czuję tego języka. 



Jak boga kocham, zaraz upierdolę ci tę rękę, jeśli zamierzasz już teraz sięgać po prezerwatywy."




Niech rzuci kamieniem we mnie ta, która tego nie przeżyła. Niech rzuci kamieniem we mnie ten, który nie popełnił kiedyś tego błędu. Seks to czysta radość, uśmiech i odprężenie. W większości przypadków to przygoda pełna spontaniczność, która potrafi mieć magiczne rezultaty. Niestety, zdarzają się jednak takie sytuacje, które powodują, że zamiast tego uśmiechu, pojawia się zgrzytanie zębów, przewrócenie oczami i chęć mordu za zniszczenie przyjemnej atmosfery.

Mówi się, że kobiety nie da się zrozumieć. Że jeśli zwykły Kowalski stoi przed wyborem „zgłębisz naturę kobiety albo stworzysz drugi egzemplarz Wielkiego Zderzacza Hadronów”, to odpowiada: „na kiedy ten zderzacz mam zbudować?”. Jednak nie taka diablica straszna jak ją malują i okazuje się, na szczęście, że strach ma tylko wielkie oczy. Zwłaszcza, jeśli chodzi o kobietę i jej sensualność w łóżku. Może to nie są klocki, które ogarnie się w 5 minut, ale z drugiej strony daleko temu do inżynierii rakietowej.

Dlatego, drogi mężczyzno, przycupnij na chwilę i porozmawiajmy. O seksie.  Pamiętaj jedno. Błądzić – rzecz ludzka. Każdy ma prawo do wtopy, a upadki zdarzają się wszystkim. Problem zaczyna się wtedy, gdy nie uczysz się na własnych błędach i dalej brniesz w krainę pomyłek. Tragedia pojawia się zaś w momencie, kiedy nie jesteś tego nawet świadomy. Bo przecież może zdarzyć się taka sytuacja, gdy po wszystkim opadasz bez tchu na łóżko z satysfakcją i dumą wymalowanymi na twarzy, a nagle obok słyszysz pełen sympatii i współczucia głos: „nie martw się, następnym razem pójdzie ci lepiej”.

Można doznać mentalnej kastracji, prawda? Dlatego też ważne jest to, by twoje przyrodzenie pozostało nienaruszone – zarówno w sferze fizycznej, jak i tej psychicznej. Jednak aby tego uniknąć, trzeba skupić się na kilku podstawowych błędach, które faceci w łóżku popełniają zbyt często.

Wstęp do tego tekstu ujawnił już jeden – pośpiech. Jeżeli to nie jest moment na szybki numerek, gdzie ciuchy fruwają w powietrzu, a delikatność i spokój mają z tym obrazkiem tyle wspólnego, co M jak Miłość z nagrodą Emmy w kategorii „Outstanding Drama Series”, to sorry, chłopaku, ale robisz to źle.

To nie jest konkurs na najszybsze jedzenie pączków. Tu dłuższy czas jest twoim sprzymierzeńcem. Dlatego też nie warto od razu dobierać się do różanego nadzienia, bo może zdarzyć się tak, że pączek się wkurwi i wyrzuci cię z łóżka. Miało być miło, przyjemnie, a w rezultacie spędzasz noc na kanapie pod kocem, zadając w myślach sobie pytanie ‘to co się stało, że się zesrało?’. Poniosło cię, ot co. Nikt nie wymaga od ciebie gry wstępnej długości Władcy Pierścieni w wersji reżyserskiej. Ale z drugiej strony, nie rób z tego krótkiego metrażu rodem z pierwszych filmów sprzed ponad stu lat. Odkrywaj mapę kobiecości – krok po kroku, kawałek po kawałku. Korzystaj z nabytej wiedzy i działaj. Nie nauczysz się tego podczas jednej nocy w łóżku, ale przecież nie od razu Kraków zbudowano.

Kobieta to nie jest zbiór trzech elementów – piersi, łechtaczka, pochwa. Im szybciej to pojmiesz, tym lepiej dla ciebie. Wyjrzyj poza schemat i dostrzeż to, że twoja partnerka ma też obojczyki, brzuch, plecy lub szyję, która na przykład jest stworzona do pocałunków. Kluczem do sukcesu jest takie działanie, kiedy to ona sama przerwie twoje pieszczoty, domagając się już czegoś innego.

Obserwuj jej reakcje. Lepiej działać tak, byś widział jak ona drży z podniecenia niż gdy drżenie spowodowane jest rosnącym zniecierpliwieniem i chęcią naciągnięcia na siebie kołdry i powiedzenia ‘dobranoc’.  Warto też przypomnieć pewien banał, o którym jednak czasem zapominasz. Każda kobieta odczuwa inaczej. To, że w poprzednim związku twoja partnerka szalała z ekstazy, gdy zajmowałeś się jej biustem, nie oznacza, że tak samo będzie w innym przypadku.  

A właśnie, biust. Mój drogi, jeśli bawisz się w małego piekarza, to lepiej, byś zgłosił się do piekarni na praktyki niż gdybyś miał ruchem jednostajnym ugniatać jej piersi. Na Boga, to nie jest ciasto, tylko, w większości przypadków, bardzo wrażliwe miejsce, z którym możesz dokonać wielu cudów.

Znaj też umiar. Odwiedź każde miejsce i poświęć mu trochę czasu. Ale jeżeli skupiasz się tylko na jednej części ciała tak długo, że możesz już ubiegać się u niej o meldunek, to klapa, kochany. Może i na początku będzie przyjemnie. Może usłyszysz westchnięcia z jej strony, ale w pewnym momencie przekraczany jest punkt krytyczny, za którym ona już tam nic nie czuje. A jeśli nie ma akcji, to i o reakcji możesz zapomnieć.

Nie chuchaj i nie dmuchaj na nią. Nie obchodź się z nią jak z jajkiem. Ona nie jest stworzona z delikatnej porcelany, więc nic złego w tym, jeśli będziesz trochę ostrzejszy. Oczywiście, trzeba też wiedzieć kiedy. Kiepsko, gdy wyskakujesz z nastrojem rodem z Nimfomanki, gdy przed tobą leży uosobienie Kate Winslet z Titanica, która delikatnie mówi ‘draw me like one of your French girls’. Ale jeśli wiesz, że ona nie chce tego spokoju, gdy ta subtelność jest na ostatnim miejscu na liście jej potrzeb, to nie bój się ostrości. Nie ma nic złego w wulgaryzmach, sile, dominacji. Pamiętaj  - każda kobieta lubi klapsy, tylko nie wszystkie jeszcze o tym wiedzą.

Nie bądź sfrustrowany, jeśli coś nie wyjdzie. Zdarza się tak, że masz ochotę na seks. Umysł pragnie, myśli krążą wokół jednego, ale ciało nie chce współgrać. Bo może jest cięższy czas, gdzie nagromadziło się sporo stresu. Albo  po prostu jesteś zmęczony. Nic się nie stanie, jeśli nie staniesz na wysokości zadania. Człowiek nie jest zaprogramowany tak, by był w stałej gotowości do seksu. Czasem przytrafi się moment, w którym po prostu fizjologia stanie na twojej drodze niczym Gandalf i krzyknie „You shall not pass”. Ale pod żadnym pozorem nie bądź wtedy sfrustrowany. Bo jeśli ty zaczniesz taki być, to i przeniesie się to na nią. A co gorsza, może dość do takiej sytuacji, w której to ona będzie się obwiniać za to, że ci nie wyszło. Podda w wątpliwość swoją atrakcyjność, kobiecość i wtedy dopiero będzie problem.

Ostatnie, co nie znaczy, że najmniej ważne – bądź pewny siebie. W swoim zachowaniu, gestach, wszystkich łóżkowych poczynaniach. Nie pozwól, by ona dostrzegła w tobie 5-letniego chłopca, który robi pod siebie ze strachu, bo go mama na dwie minuty zostawiła w kolejce sklepowej. I znów przypomnę – wszystko z rozsądkiem, bez skrajności. Po prostu nie bądź ani cipą, ani kozakiem.


I jeśli nie wywrócisz się na jednej z tych rzeczy, to będzie dobrze, wierz mi. A skąd niby ja to wszystko wiem? Odpowiedź jest prosta – sam się wielokrotnie na tych błędach wykładałem. Jednak przy odrobinie dobrej woli można wszystko zmienić. Zmieniaj się więc i ty. 



8 komentarzy:

  1. Uważasz się za świetnego kochanka? Poważnie pytam, skąd ta samoocena i wiara w bycie na pozycji umożliwiającej swojego rodzaju pouczanie i pisanie takich tekstów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego nie powiedziałem. Tak samo, jak nie powiem, że jestem alfą i omegą w tej sprawie. A wiara i samoocena nie mają z tym tekstem nic wspólnego. Skoro człowiek uczy się na błędach, to dlaczego nie może podzielić się swoim doświadczeniem z innymi?

      Usuń
    2. Bo zapewnw uraziles jego ego :)

      Usuń
    3. Jak można urazić ego wymyślonej osoby, do której się zwracam w tekście?

      Usuń
  2. a ja uwazam ze bardzo dobrze,ze taki tekst wyszedł od faceta, a nie od kobiety. jest to rodzaj porady od faceta dla faceta, a nie od kobiety dla faceta.
    i dobrze, bo piszac to, kolega sam przyznaje sie do popełnianych błedów, które nauczył sie eliminowac, i grzecznie przestrzega swoich pobratymców.
    a jezeli którys z panów uzna to za urazenie ego, to sam ma zbyt wygórowane zdanie o sobie w dziedzinie seksu,i jest to zapewne mylne zdanie.
    a co do feletionu? super tekst, godny uwagi,pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst! I zgadzam się z Olą Barygą - fajnie, że taki tekst wyszedł od faceta.

    OdpowiedzUsuń
  4. " jeśli bawisz się w małego piekarza, to lepiej, byś zgłosił się do piekarni na praktyki niż gdybyś miał ruchem jednostajnym ugniatać jej piersi" Hahaha, uśmiałam się xD !

    OdpowiedzUsuń