wtorek, 28 października 2014

O przemocy nikt nie mówi

źródło: www.domowi.pl




Na szóste urodziny dostałeś samochody ratunkowe

Jesteś bardzo uroczym chłopcem. Widać, że szczęśliwy, bo buzia taka pyzata i uśmiech z twarzy nie znika. I zobaczcie na tego małego dżentelmena – jak ładnie się wita ze wszystkimi i rączkę podaje. Z twarzy podobny do mamusi. Chociaż nie, może do taty?

Nie chcesz być do taty podobny. Zwłaszcza, gdy ma to śmieszne spojrzenie. Takie jakby za mgłą. Oczy mu się niby śmieją, ale to nie jest to, co być powinno. I dlaczego tylko – zastanawiasz się – coraz częściej widzisz te oczy śmieszne.


I urodziny niedawno miałeś? No to musiała być fajna impreza. Na pewno fantastycznie się bawiłeś. A ile to już świeczek na torcie? Aż sześć! Prawdziwy mężczyzna z ciebie. Niedługo będziesz łamać serca kobietom.

Nie będziesz łamać, bo sobie to postanowiłeś. Bo widzisz, że nie jest fajnie być złym dla kobiet. Nie chcesz, by jakakolwiek kobieta płakała. A najbardziej mama. I smutno ci wtedy, chociaż nie do końca rozumiesz, co się dzieje. Ale intuicyjnie podchodzisz i przytulasz ją mocno do siebie.



Nie pamiętasz, co dostałeś na siódme urodziny.

Ale mamy zimę piękną! Pewnie zjeżdżasz na sankach cały dzień. Tata zrobił kulig tobie i kolegom? No to rewelacja! Fajnego masz tego tatę - aż ci zazdroszczę!

Nie zazdrościłeś wtedy, gdy widziałeś jak leci ona przez pół pokoju. To wyglądało jak w jakimś filmie, gdzie kaskaderzy wykonują specjalne sztuczki, ale zamiast planu filmowego było twoje mieszkanie, a głównymi bohaterami twoi rodzice. I pamiętasz, jak było ci zimno, gdy trzymałeś się matczynej ręki i w pośpiechu szliście przez ciemny, zimowy wieczór do swoich dziadków. Pamiętasz też, jak trzęsącymi się dłońmi zakładała ci buty, bluzkę i kurtkę.



Na dziesiąte urodziny dostałeś grę komputerową.

Jaki z ciebie wspaniały mężczyzna rośnie. A jak w szkole – dobrze ci idzie? Same piątki – mówisz? No to wspaniale. A jak było na urodzinach? Dobrze? Super. A cieszysz się z prezentów? No to bardzo ładnie, zuch chłopak.

Nie chciałeś tej gry i innych podarków, bo chciałeś jednego. By tata był w dobrym humorze i nie musiał znikać z domu. Tylko po części się to sprawdziło. Bo niby miał tylko o 15 odwieźć gości twoich do domu. Skoro o 16 powinien już być, to dlaczego go jeszcze nie ma? A potem przez kilka godzin powtarzasz sobie to pytanie nieustannie aż w końcu idziesz spać. Wraca na drugi dzień. Znów z tymi oczami śmiesznymi.



Na piętnaste urodziny chciałeś, byś to ty dostał po twarzy, a nie ona.

I jak z tymi urodzinami? Rower nowy? No to cudo! Zobaczysz, śnieg stopnieje, przyjdzie wiosna i będziesz śmigać po całym osiedlu. A to już całkiem niedługo, serio.

Na razie rower stoi w rogu pokoju. A obok niego ciężkie, skórzane buty. W butach policjant, który nachyla się przed tobą i pyta, jak się czujesz. A ty nie możesz się skupić na odpowiedzi, bo całą swoją uwagę poświęcasz na to, by wysłuchać, co ona mówi drugiemu policjantowi – w innym pokoju.

Na siedemnaste urodziny chciałeś spokoju i tego, by nie zginęła.

No, chłopie, niedługo matura, osiemnastka, poważna sprawa. Zobacz, jak ten czas leci. Niby to początek liceum, ale zaraz i tak się skończy i studia się zaczną, i w świat wyfruniesz. Już wiesz, co chcesz robić? Pamiętam, jak kiedyś chciałeś być prawnikiem, a potem lekarzem. Teraz nie wiesz? Ah, nic nie szkodzi, jeszcze tyle czasu, zdążysz coś wymyślić. A wiesz, gdzie pójdziesz?

Pójdziesz gdziekolwiek i gdybyś miał taką możliwość – zabrałbyś ją ze sobą i ochronił swoim ciałem. Bo czasem już starasz się to robić, zyskujesz na tyle odwagi, by postawić mu się i powiedzieć ‘dość’. Na razie jesteś odpychany, bo jest on sporo cięższy od ciebie, a i wyższy. Wzrost odziedziczyłeś raczej po niej, nie po nim.



Na osiemnaste urodziny zyskałeś największy prezent – życie bez niego. 

Jeszcze trochę czasu ci to zajęło, by przyzwyczaić się do tego, że nie musisz spać z jednym okiem otwartym. Nie od razu spokój w tobie zagościł i budziłeś się momentalnie, gdy z klatki, nocą, dobiegł jakiś odgłos – nawet ten najcichszy.


Na dwudzieste urodziny stwierdziłeś, że już praktycznie w ogóle nie zamykasz się w swoim pokoju studenckim, gdy jesteś sam i kładziesz się spać. Bo nie mogłeś przez tyle czasu oduczyć się tego nawyku, w którym to z własnego pomieszczenia, przed snem, robiłeś niezdobytą twierdzę. Masz w sobie mnóstwo demonów z przeszłości, które czasem wgryzają się w ciebie i nie dają myśleć spokojnie, ale przeważnie umiesz już sobie z nimi radzić. Bo zdajesz sobie sprawę, że dzięki niej, a na złość jemu, wyrastasz na poważnego mężczyznę - świadomego swoich czynów i takiego, który w pełni bierze za nie odpowiedzialność. 


Dlatego teraz nie boisz się wrzasnąć i uderzyć ręką w stół, gdy jakaś posłanka  (co to ją Wróbel zwą) mówi: Pani mnie obraża, sugerując, że my z tym mamy problem. Akurat w Polsce kobiety zawsze były szanowane, a jeśli ktoś ich nie szanował, to one go stawiały do pionu"

Bo na ludzką głupotę jesteś przewrażliwiony i niekiedy za dużo jej dookoła, byś mógł spokojnie ją zignorować. Nie ma tu miejsca na ignorowanie - czara goryczy się przelała. 

Więc stoję tu i mówię: proszę, przestań pieprzyć głupoty, bo nie znasz najwidoczniej życia w setkach tysięcy domów w Polsce. A tymi słowami dajesz świadectwo swojej ignorancji i braku jakiejkolwiek wrażliwości wobec drugiego człowieka. 

I mam szczerą nadzieję, że głos mój poniesie się jak najdalej. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz