poniedziałek, 20 października 2014

Nie daj się wciągnąć

źródło: physics.itsbaxter.com/


Stwierdziłem kiedyś, że słowa mają moc. Są potężnym narzędziem w rękach tego, kto umiejętnie umie się nimi posługiwać. Słowem można rozkochać, rozpalić, zdenerwować, doprowadzić do wściekłości, nienawiści. Można wywołać za ich pomocą niepohamowaną radość, jak i strach. Zależy tylko od intencji autora.


Kuszenie słowem, fascynowanie ciągiem zdań, wprowadzanie za pomocą kilkudziesięciu liter w takie zakątki umysłu, których człowiek się nie spodziewał – ja to wszystko znam i umiem. Otwieranie przecinkiem umysłów i grzebaniem w nim – za pomocą średnika i ogonka od ‘ę’. Trzeba mieć do tego talent i to nie jest żadna buta z mojej strony, nie myśl sobie, po prostu stwierdzam fakt. Należy odpowiednio operować literami, by osiągnąć satysfakcjonujący efekt.

Bo, jeśli tylko chcę, to wciągnę cię słowem pod wodę. Otulę zdaniem po zdaniu tak, że poczujesz się jak w kokonie, z którego nie będziesz chcieć wyjść. Przesłonię tobie wszystko. Będziesz widzieć same litery i stwierdzisz, że już nigdy nie opuścisz tej krainy, w której to niespodziewanie przyszło ci być.

A wierz mi, że wciągać w bezkresną otchłań potrafię. I czasem to robię, ale gdy powoli, jak jesteś już w tej wodzie i zbliżasz się do dna, to potrafię przestać. Tak, by to światło nad taflą wody nie zniknęło tobie sprzed oczu.

Będę miał zachciankę i ciebie wciągnę. Ale wiedz, że nie tylko ja jestem dobry we wciąganiu. Chociaż, gdyby to od ciebie miało zależeć, zdecydowanie ja byłbym wybrany do tego. Bo prócz mnie, idealnie pochłania ktoś jeszcze. Depresja.  

Ona też zaprowadzi cię do krainy, o której nigdy nie zdarzyło ci się pomyśleć. I nigdy nie chciało się odwiedzić – nie przy zdrowych zmysłach. I tak, jak ja, przy dobrych wiatrach potrafię sprawić, że oplotą ciebie moje zdania, tak ona jest mistrzynią w swych działaniach. Na ogół nie popełnia błędów i w większości przypadków zrobi to, do czego jest przeznaczona. A arsenał jej możliwości jest wprost nie do opisania.

Położy ciebie do łóżka i nie wypuści z niego. Wyśle do pracy i odbierze motywację do czegokolwiek. Będziesz płakać w duszy, że wychodzisz z domu, by kilka godzin później łkać z powodu powrotu. Otępi ciebie i sprawi, że świat wokół stanie się niewyobrażalnie odrealniony. Będziesz się uśmiechać, śmiać nawet czasami, bo to nie jest tak, że depresja oznacza leżenie i patrzenie się w ścianę – z brakiem chęci do mycia, jedzenia. Ale pod maską uśmiechu jest twarz, której boisz się zobaczyć w lustrze.

Możesz prowadzić aktywne życie zawodowe z depresją. Możesz zarabiać na chleb, możesz zajmować się swoją rodziną, możesz chodzić na spotkania ze znajomymi. I możesz przy okazji wyć w środku. Możesz nie odnajdywać sensu w czymkolwiek.

Ja wciągnę ciebie słowem gdzieś głęboko, do nieznanych lądów i miejsc. Ale potem podam rękę i wyprowadzę do miejsca, w którym wystartowaliśmy. Depresja nie poda ręki. Co najwyżej odepchnie cię, gdy postanowisz wrócić z tej najbardziej popieprzonej krainy, w której przyszło ci być. Nie pozwoli na powrót do normalności. Bo od tej pory to ona jest twoją normalnością – codziennością, wypełniaczem wszelkich luk w życiu.


Międzynarodowy dzień walki z depresją wyznaczony jest przez WHO na luty, ale i październik wielokrotnie był okresem, w którym to prowadzono szereg akcji związanych ze zwalczaniem tej choroby – głównie na polu europejskim.  Warto przypominać o tym i teraz, bo nie każda jesienna depresja kończy się z nadejściem zimy lub wiosny.



3 komentarze:

  1. Tak! Słowem to Ty operujesz mistrzowsko!

    OdpowiedzUsuń
  2. dobra depresja wraca jesienią na setkę ze śledzikiem (bo kawę piło się przez pierwsze kilka lat)
    co do otulania/operowania słowem...sama byłam zdziwiona jak łatwo niektórych ludzi manipulować.

    OdpowiedzUsuń
  3. umiejętnie umie? ;>

    OdpowiedzUsuń