środa, 3 września 2014

W Polsce nie da się żyć? Jedź do Syrii

źródło: tumblr



Nie ma dnia, bym nie trafił w internecie na komentarze, które mówią o tym, jak to źle jest w naszym kraju. Jak nie da się w Polsce żyć, jak nie ma wolności i ogólnie bieda z nędzą hulają po ulicach. Czytam, że żyjemy w państwie policyjnym, że wszystko postawione jest na głowie i lada moment cały system się zawali, a obecna klasa polityczna zostanie 'zaorana'. I chociaż, jeśli mowa o rządzących, nie jestem zwolennikiem ludzi, którzy stoją teraz u władzy, mam ochotę uderzyć pięścią w stół i huknąć 'skończ pisać te bzdury, anonimowy płaczku".



Uważasz, że w Polsce jest źle i nie da się żyć? Zapraszam na Okęcie- kupisz bilet lotniczy do np. Syrii i polecisz. Może tam będzie żyło ci się lepiej. Bo widzę, że bezstresowe wyjście z domu i udanie się do sklepu po mleko i chleb nie dostarcza tobie już odpowiedniej dawki adrenaliny. To może spróbuj zrobić to właśnie na Bliskim Wschodzie. Dreszczyku emocji będziesz mieć aż nadto, gdy zaczniesz się zastanawiać czy w drodze do osiedlowego sklepiku ktoś nie odstrzeli tobie łba, albo nie zginiesz w wybuchu bomby. Wyprostowana sylwetka na ulicy już się tobie znudziła? Tam możesz biegać w pochyleniu od bramy do bramy, chowając się przed świstem kul. Możesz nawet paść na ziemię i czołgać się w brudzie, by bezpiecznie przemieścić się o 10 metrów.

A jeśli Syria nie podoba ci się, to może Irak? Jeśli nie jesteś niewierzący, to z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że jesteś chrześcijaninem. Irak będzie więc idealnym wyborem, szczególnie jej północna część. Może trafisz na islamskich ekstremistów, którzy z radością poderżną ci gardło i utną głowę - tylko dlatego, że jesteś innego wyznania. Albo zakopią ciebie żywcem - tak, jak jeszcze niedawno zrobili to z paroma setek ludzi.

Mówisz o cenzurze? O braku wolności słowa? Upierasz się, że masz rację? W tym momencie mam ochotę, byś to ty mówił prawdę, miast pieprzyć głupoty. Bo oczami wyobraźni widzę krzyczących mężczyzn w kominiarkach, którzy o szóstej rano wyważają drzwi w twoim mieszkaniu. Widzę, jak twoja głowa znajduje się w specyficznym położeniu - między podłogą, a trepem oficera ABW czy innych służb, który krzyczy 'nie ruszaj się, śmieciu'. Bo tym byś był właśnie dla niego. Śmieciem, którego można zgarnąć za inne poglądy, a za którym nikt się nie obejrzy i nie zrobi afery, gdy zniknie. A potem ładnie możesz pojawić się na sali sądowej, gdzie w pokazowym procesie dopieprzą tobie dychę za twoje wypowiedzi, opinie i wszystkie wystukane słowa na klawiaturze. I życzę powodzenia na Rakowieckiej, albo w innym miejscu, gdzie takie młode ciałko zrobi furorę. Może jesteś jeszcze w takim wieku, w którym inicjację seksualną masz przed sobą. W pierdlu niedługo by się to zmieniło - tyle że zamiast stroną aktywną, byłbyś pasywną. Poproś mamę o wiaderko wazeliny na następnym widzeniu.

Masz, internetowy rewolucjonisto, dostęp do internetu, jedzenie w lodówce, a także dach nad głową. Możesz wyjść z domu bez obaw, że kilka dni później meldunek zmienisz na Powązki. Biorąc pod uwagę 7 miliardów ludzi żyjących na ziemi, jesteś w zajebiście uprzywilejowanej sytuacji. Jesteś szczęściarzem, bo jedyne gruzy jakie widzisz, to te pochodzące z rozbiórki budynku w związku z budową czegoś nowego, wypasionego. A nie te spowodowane przez atak rakietowy.

Jedź do Syrii, Iraku, skocz sobie do Indii albo do jakiegoś afrykańskiego państwa. Nie witaj się z ludźmi najlepiej, bo może znajdziesz się potem w izolatce ze stwierdzoną ebolą. Tu, co najwyżej, możesz zarazić się grypą albo złapać przeziębienie - jak lamersko, nieprawdaż?
W Bombaju możesz podpierać ścianę w metrze i błagać o kilka rupii, byś mógł mieć za co kupić odrobinę jedzenia. A tutaj? Podpierasz ścianę, gdy spotykasz się z kolegami na piwie przed blokiem? Tylko tyle? Strasznie słabo, co nie?

Możesz pieprzyć głupoty jakie tylko chcesz, możesz przedostać się z punktu A do punktu B kiedy tylko chcesz. Możesz spędzić cały dzień w internetach i nie ruszyć się z mieszkania, a i tak w kuchni znajdziesz coś do jedzenia i picia. Większość twoich rówieśników z całego świata z pocałowaniem ręki zamieniłoby się z tobą miejscami. I jeszcze radowałoby się, że trafili na takiego frajera, jak ty.


Zrób przysługę dla siebie i dla społeczeństwa. Następnym razem, gdy zechcesz ponarzekać na swój kraj (że nie da się w nim żyć, że nie ma w nim wolności i nic nie wychodzi), nie rób tego. Po prostu wyjedź stąd i pojedź do Korei Północnej, Afganistanu czy do tej Syrii. Będę pełen podziwu, jeśli nie wrócisz w sosnowej trumnie. 

6 komentarzy:

  1. Wyjedz kiedys do jakiegos cywilizowanego miejsca poza swoj powiat, to moze zrozumiesz lemingu...

    OdpowiedzUsuń
  2. \Według mnie porównania Polski do jakiejś Syrii czy krajów Trzeciego Świata nie ma sensu. To brzmi jak "trójkowy uczeń", który porównuje się do "jedynkowego". Nic nie wnosi, zero ambicji, zero motywacji. A tu trzeba się porównywać do lepszych i najlepszych! Żeby chcieć coś zmienić i faktycznie zmieniać. Niestety zauważam coraz częściej, że Polacy dzielą się na dwie kategorie: tych, którzy narzekają albo na takich, którzy mówią, że jest im dobrze i tyle. A jest kila rzeczy, które warto by zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może ja przekopiuję swój komentarz z fanpage'a tutaj, żeby było wiadomo co i jak:

      "ja nie zabraniam narzekać, ja nie mówię, że jest perfekcyjnie, ja zdaję sobie sprawę, że wiele rzeczy kuleje i po prostu trzeba dobrej woli rządzących, by to zmienić - niby tak niewiele, ale jednak u nas to w niektórych kwestiach jest przepaścią. To plus mentalność niektórych ludzi.

      Ja się po prostu przypierdalam do absurdalnych argumentów o braku wolności, braku perspektyw (całościowo, nie jednostkowo) i do twierdzenia, że nic, tylko można umrzeć w tym państwie (znów całościowo, nie jednostkowo). I skoro słyszę absurdalne, skrajne komentarze, to ja pokazuję skrajne przykłady w celu porównania - że jednak nie jest tak, jak niektórzy piszą.

      Niech ludzie sobie narzekają, ile chcą - na służbę zdrowia, na edukację, na drogi, na zarobki - proszę bardzo. Nie mój cyrk, nie moje małpy, nie będę się wtrącał, wiem, że u mnie jest dobrze - nikt mi nic nie dał, sam sobie zapracowałem na to, by twierdzić, że jest okej. Ale nie będę milczał i potakiwał 'tak, tak, to Twoje zdanie, masz do niego prawo', gdy usłyszę od kogoś, że żyjemy w kraju zniewolonym, zgniłym do szpiku kości. O to mi chodziło w tym tekście. A nie o to, by zabronić komuś narzekać na to, że siedzi w kolejce do lekarza 4 godziny. Mam nadzieję, że teraz się rozumiemy."

      Usuń
    2. teraz już bardziej rozumiem :) mimo to, apeluję- przestańmy narzekać, zacznijmy się uśmiechać! :)

      Usuń
  3. Polska jest krajem 2 świata i równamy do 1. A 3 nas nie interresuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co ty chcesz od Syrii? Byłeś tam? Chyba nie, a mądrzysz się niesamowicie. Syria i Irak miały już o wiele wcześniej rozwiniętą cywilizację, podczas gdy u nas szalała garstka dzikusów w skórach i łapciach z łyka.

    OdpowiedzUsuń