środa, 17 września 2014

O flircie słów kilka

kadr z filmu A Single Man




Lubimy przyjemność, to rzecz oczywista. Staramy się codziennie otaczać nią – w każdej chwili i w każdym miejscu. Czy to będzie książka i kubek herbaty czekające na nas obok ciepłego koca, czy dobre jedzenie – wiele przed nami możliwości. Przyjemność jest wtedy najlepsza, gdy możemy się nią dzielić z drugą osobą. A jakże wspanialej jest, gdy można ją urozmaicić o genialny mechanizm, jakim jest flirt.


Flirtowałem z Tobą na moim fanpage’u cały dzień. Subtelnie i delikatnie. Kusiłem uśmiechem, a także muzyką. Częstowałem komplementem i winem.  Czas więc na słowo – bo w słowie kryje się potęga flirtu. Nie w czynach, nie w dotyku. A w literkach – pisanych, a zwłaszcza tych wypowiadanych na głos, na żywo. Bo widzisz, nie rozbiorę cię dziś, bo nie o fizyczność tu chodzi. A o to, by dostać się do twojej głowy – namącić w niej trochę i patrzeć na to, jak reagujesz. Uśmiechać się, gdy po jednym zdaniu zagryziesz wargę. By dwa słowa sprawiły, że poprawisz niesforny kosmyk włosów, który opadł na twoją twarz. I jeśli zareagujesz tak, bym i ja zaczął wykonywać mimowolne gesty, to jesteśmy w domu.

Bo flirt jest oznaką inteligencji. Zawsze tak uważałem. Dzięki niemu można sprawdzić czy druga strona ma trochę oleju w głowie – ciut większą dawkę niż wynosi przeciętna. Jeśli flirt jest dobry, jeśli sprawia on przyjemność obu stronom, jeśli jest na tyle kuszący w swej subtelności, to nie musimy się martwić o resztę spraw. Bo skoro w tej jednej dajemy sobie radę, odnajdujemy wspólny język i nadajemy na tych samych falach, to i w innych poradzimy sobie bez problemu.

Bo flirt nie musi oznaczać wino, sukienkę i intymną pustkę mieszkania, gdzie prócz naszej dwójki nie ma żywej duszy. Nie jest on przeznaczony tylko na wieczór i świece na parapecie. Na tym właśnie polega jego piękno. Bo potrafi być równie intensywny w krótkiej przejażdżce metrem, co podczas całego wieczoru spędzonego razem. Może on przejawić się poprzez słowa, jak i przez ukradkowe spojrzenia, drżące kąciki ust – w uśmiechu tym nieśmiałym, jak i bardziej pewnym, zadziornym.

Bo wyobraź sobie naszą dwójkę, siedzącą naprzeciw siebie w wagoniku. Przemierzamy linię w kierunku Kabat. Obok nas mnóstwo ludzi, ale jakbyśmy ich nie dostrzegali. Wyobraź sobie, że się nie znamy, że w pewnym momencie krzyżują się nasze spojrzenia. A gdy raz to zrobiły, to będzie się tak dziać wielokrotnie – przez całą podróż. Dopóki któreś z nas nie wysiądzie na danej stacji. I tuż przed opuszczeniem wagonu, spojrzy raz jeszcze,  po raz ostatni, na siebie. To może być równie elektryzujące, co w momencie, gdy siedzisz na parapecie, tuż obok mnie. Gdy wino miesza się z twoją szminką, a wokół nas unosi się przyjemna cisza.

Flirt jest narzędziem inteligentnych ludzi. Zwłaszcza wtedy, gdy potrafią się oni obchodzić z nim w sposób subtelny – z klasą i dobrym smakiem. A jesteś osobą, która ma w sobie poczucie smaku, prawda? Ja również, dlatego to będzie takie dobre.

Pamiętasz mój tekst sprzed ponad roku? Ten o pociągowych zapiskach? (Zobacz, tu jest.) Zawarłem wtedy cytat z Newsweeka – „Swoją seksualność rozgrywamy na granicy flirtu – to dla nas nagradzające”. Dalej, już od siebie, dodałem: 

Ludzie lubią flirtować, lubią siebie nagradzać w ten sposób. Jest to nagroda po ciężkim dniu w pracy, po nudnym czasie spędzonym na uczelniach, po niepowodzeniach, a także i po sukcesach. Flirt jest zarówno rekompensatą, jak i nagrodą – i niezależnie od sytuacji, zawsze znajdzie się powód, by albo siebie za coś nagrodzić, albo coś sobie zrekompensować.”

Czysta przyjemność – dokładnie taka, o której pisałem na początku tego wpisu. Dlaczego więc, w ten środowy wieczór, nie nagrodzić siebie? Zasłużyliśmy na to – i ja, i ty. Na co więc czekamy?


Szukajmy przyjemności. 

7 komentarzy:

  1. Zupełnie nie mogę się z Tobą zgodzić. Flirt nie jest wyznacznikiem inteligencji (a przynajmniej nie w jej klasycznym rozumieniu). Jeśli jest to przejaw jakiejś inteligencji, to jedynie emocjonalnej czy interpersonalnej. Flirt to jedynie narzędzie doboru naturalnego, z gruntu biologiczny instrument rytuału prokreacji, umiejętność zdobywana wskutek doświadczenia i szczęśliwych splotów okoliczności. Nie każda interesująca znajomość musi zacząć się flirtem, tak samo jak nie każdy flirt musi prowadzić do interesującej znajomości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję się zainspirowana o godzinie 6.48 rano, niezły jesteś ;)
    A tak poważnie to chyba bardziej zgadzam się z Tobą niż z komentarzem powyżej. Do dobrego flirtu trzeba inteligentncji, co widać przecież w głupich tekstach na podryw.
    To coś w rodzaju gry w której nie zawsze dąży się do mety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Flirt to wyższa szkoła konwersacji, of kors, ale moim zdaniem wieeele zależy nie tylko od chemii, inteligencji, doboru słów, lecz... miejsca i czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie podpisuję się pod stwierdzeniem, iż dobry flirt jest narzędziem inteligentnych ludzi, choć nad samą definicją inteligencji można by dywagować... Ileż to trzeba wyczucia i subtelności, by dostrzec drgania i wpaść w rezonans! Błyskotliwe niedopowiedzenia - coś co pobudza mnie najbardziej (i wciąż najdelikatniej)

    OdpowiedzUsuń
  5. Idealny dobór słów. Jak w dobrym flircie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm... pracowałam przez chwilę w korpo, był tam pewien kolega regularnie raczący mnie flirtem klasy B. Nazwijmy go X.
    Wyglądało to mniej więcej tak:
    1) X opiera się o blat mojego biurka, odsłania rękaw i mówi zaczepnie;
    - Hej! Fajny mam zegarek?

    2) Miałam wyjątkowo paskudne biurko z niedziałającym sprzętem, ale wszystkie inne były zajęte. X przechadza się po sali, podchodzę do niego i pytam czy jest coś wolnego (w sensie: miejsce).
    X: Hmmm... ja jestem wolny.

    3) X łapie mnie z telefonem w pracy (surowo zakazane). Tłumaczę mu jak człowiek człowiekowi że się ze współlokatorką pokłóciłam, bo zostawiłam bałagan i tak zerkam czy mi odpisała czy się gniewa wciąż.
    X: A u mnie posprzątasz?

    Ten flirt miał zupełnie inną funkcję niż opisany przez Ciebie, ale też poprawiał mi humor- zwyczajnie rozśmieszał.
    Piszę anonimowo, bo nie mam pewności czy ów X nie śledzi moich internetowych poczynań ;)

    Pozdrawiam Piotrze
    exnaczelna Tytexu - O. (;

    OdpowiedzUsuń
  7. Szukajmy przyjemności. A jak łatwo ją przekroczyć...

    OdpowiedzUsuń