środa, 24 września 2014

Kto w Poznaniu naprawdę jest osłem

źródło: Flickr



Nic tak mnie nie wkurwia, jak głupota ludzka. Gdy wydaje się, że świat wokół mnie odetchnął, to zawsze musi znaleźć się ktoś, kto swoją pustką w głowie rozwali mnie na łopatki, rozbroi całkowicie, wytrąci z łapy wszelkie argumenty do dyskusji. Nie ma dyskusji, żadnej. Tylko rozpaczliwe bicie głową w mur. I właśnie biję – z powodu kilku/kilkunastu (?) osób z Poznania.


Biję aż do guzów, aż do krwi. Przez radną miasta Poznania – Lidię Dudziak. Przez p.o. dyrektora poznańskiego zoo – Leszka Antkowiaka i przez te przewrażliwione matki, które przeraził obraz kopulujących osiołków na tyle, że z drżeniem serca musiały pobiec do radnej i się poskarżyć.

Oburzenie, granda, skandal, bo osły się rypią. W zoo! Burdel robią z tego zoo! A dzieci patrzą. A potem mają koszmary, mija kilkanaście lat burzliwego dorastania udekorowanego o skazy na psychice, z których wyrosły wspaniałe dewiacje seksualne. I przez co to? Przez te dwa osiołki, które chciały zrobić sobie dobrze. W swoim domu. Bo dla tych dwóch zwierząt zoo jest domem.

Przepraszam, było. Bo dzięki idiotycznej interwencji radnej, osiołki, które żyły ze sobą 10 lat, zostały rozdzielone. Mogą na siebie patrzeć. Przez siatkę. Proponuję, by w domu radnej zainstalować siatkę – tak, by ze swoim mężem mogła się widzieć, ale nie dotykać. A oczka w siatce proszę zrobić na tyle małe, by penis męża pani Lidii nie mógł się przecisnąć. A skoro się nie przeciśnie, to jest możliwość, że panią radną przyciśnie. Bo tak sobie patrzę na lajki pani radnej na Facebooku i co widzę?

„Szarpałbym jak Reksio boczek”

Rozumiem, że prawicowe wychowanie i związek małżeński sprawiają, że pani Dudziak szarpałaby tylko ‘boczek’ swojej drugiej połówki. Więc pomysł z siatką może być idealny.

Kolejną siatkę proszę zamontować przed wejściem do dyrektorskiego gabinetu w siedzibie Zoo. Żeby pan Antkowiak już nigdy nie mógł pojawić się w tym pomieszczeniu. I mocno trzymam kciuki za to, by to całe jego ‘pełnienie obowiązków’ skończyło się jak najszybciej. Pan Antkowiak może pogratulować pani Dudziak, bo dzięki niej doszło do sytuacji, w której to nasz zoologiczny towarzysz mógł pochwalić się swoją głupotą, bo przyzwolił na taką decyzję, którą krytykują specjaliści od zwierząt w całej Polsce.

I jeszcze te matki świętojebliwe. Dla nich poproszę nie siatkę, a knebel. Po to, by móc wsadzić im je w usta, by już nigdy nie miały możliwości na podzielenie się ze światem swoimi idiotycznymi wrażeniami i osądami. Niestety, modlitwy o brak rozmnażania są już stracone, ale można się modlić, by ich potomstwo nie wyrosło na tak zaściankowych obywateli, jak one.

Osiołki mieszkają w zoo, to ich dom, są ze sobą 10 lat i to nic, że są zwierzętami. Są do siebie przywiązane, odczuwają jakąś więź między sobą i trzeba być niespełna rozumu, by protestować przeciwko tak naturalnej rzeczy, jaką jest zwierzęca kopulacja.


Drodzy państwo – panie matki, pani radno, panie p.o. dyrektora – oto osły*


*osły, które mają więcej w głowie niż wy, szanowni 

---------------------------------------------

Z dn. 25.09 - cofnięto decyzję o rozdzieleniu osiołków. Zdrowy rozsądek ostatecznie górą. : )

2 komentarze:

  1. To jest tak absurdalne, że szkoda w ogóle komentować.... eh....

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem miło zaskoczona tym, jak ludzie potrafią walczyć o uczucia zwierząt. Zazwyczaj słyszymy o rzeźniach i futrach, ale mało mówi się o ich samotności, zwłaszcza w zoo. Brawo. :)

    OdpowiedzUsuń