piątek, 1 sierpnia 2014

Kobiety w Powstaniu Warszawskim

źródło: www.polskieradio.pl



I

Drugiego września Niemcy zaczęli likwidować powstańcze szpitale i punkty opatrunkowe na Starówce. 17-letnia Krysia słyszała nasilające się strzały. Zlewały się w jedno z krzykami rannych i tych, którzy byli mordowani przez Niemców. 

Czekała tylko aż żołnierze dojdą do nich, na Miodową i z nimi skończą – tak samo, jak robili to przed chwilą na ulicy Długiej. Uratowało ich to, że wśród rannych byli też Niemcy, toteż ogień przeciwnika ustał i można było spróbować wyciągnąć z budynku jak najwięcej osób. Myszka, bo taki pseudonim miała Krystyna Bolesta, biegła raz po raz - z ulicy do piwnic, z piwnic na ulicę, ratując od pewnej śmierci rannych – cywilów, żołnierzy. 

Słyszała jak jej serce wali niczym młot – tak głośno, że prawie było w stanie zagłuszyć zwierzęce skowyty, które wydobywały się z ludzkich gardeł. Paniczny lęk i przerażenie wypełniały każde zakamarki ciemnych i ciasnych piwnic. Już przyszli Niemcy, już zjawili się okryci niechlubną sławą żołnierze RONY. Krysia robiła, co mogła. Na siłę ciągnęła ludzi, którzy w otępieniu nie byli w stanie się ruszyć. Którzy histerycznie się śmiali, bądź oddawali niekontrolowanie mocz. Myszka trzymała za rękę jednego z mężczyzn, ciągnęła go ku wyjściu, przy którym stał już esesman. Już byli prawie na ulicy. Jej ręka trzymająca rękę rannego nagle opadła. Spojrzała za siebie. Mężczyzna, trafiony kulą Niemca, już nie żył. 

Kilka centymetrów zabrakło do światła i jeszcze jednej szansy na przeżycie. Kilka centymetrów dzieliło Myszkę od tego, by uratowała kolejne istnienie.

II

Wiktoria Mrówczyńska ps. Wika brała udział w walkach na Powiślu Czerniakowskim. Pomagała również w szpitalu powstańczym. Do niego właśnie pewnego dnia przyszła jej znajoma – Hanka – z rannym dzieckiem, które ze względu na brak środków medycznych, zmarło dosłownie na progu. Na terenie byli już Niemcy. Hanka miała na sobie zdobyczny mundur hitlerowski. Podszedł do niej Niemiec. Kazał zdjąć mundur i założyć czarny, szkolny fartuch. 

Wyprowadził ją na tył budynku. Po chwili wszyscy usłyszeli strzał. 
Rok później Wika zszokowana ujrzała Hankę. Ta opowiedziała jej, że żołnierz niemiecki wyszedł z nią za budynek i kazał oddać zegarek. Kobieta spytała, która godzina. 
- Po co ci godzina, przecież niepotrzebna – rzekł żołnierz.
- Bo bym chciała wiedzieć, o której godzinie spotkam się z moim narzeczonym, który zmarł dwie godziny wcześniej, został zabity.
Niemiec zbladł. Zdołał tylko wykrztusić: „Uciekaj, szybko uciekaj, gdzie tylko możesz, to uciekaj, ja strzelę w powietrze.

III 


W drugim tygodniu sierpnia w kościele św. Jacka na ul. Freta odbywała się msza. Był na niej obecny cały batalion „Parasola”. W jej trakcie, już po ewangelii, jeden z żołnierzy oddziału zaczął dyktować tekst, który powtarzany był przez 16-letnią dziewczynę.

W obliczu Boga Wszechmogącego

i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak Męki i Zbawienia, i przysięgam być wierną Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił – aż do ofiary życia mego.

Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przezeń Dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszna, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało.

Tak mi dopomóż Bóg.

Chwila była podniosła i uroczysta. Kościół wypełniał się dźwiękami przysięgi, która była powtarzana nie tylko przez tę dziewczynę, ale i przez innych wstępujących w szeregi AK, jak i przez cały batalion „Parasol”.
Młoda Henryka Zarzycka-Dziakowska, ps. Władka została żołnierzem Armii Krajowej. Kościół na Freta był początkiem. Chwilę później walczyła ramię w ramię z powstańcami na ulicach warszawskiej Woli, między innymi rzucając butelkami z benzyną w niemieckie czołgi. 

IV


Na Woli była również Izabela Horodecka, ps. Teresa. Jako 36-letnia kobieta w stopniu podporucznika służyła w zgrupowaniu „Radosława”. W czasie Powstania dostali rozkaz przejścia kanałami na Żoliborz. Podróż, która w założeniu miała trwać cztery godziny, była prawie dwa i pół raza dłuższa. 

W trakcie przemarszu Izabela opadała z sił. Trzeba było pokonywać opór wody, która sięgała do bioder i być czujną, aby nie poślizgnąć się na owalnych zakończeniach kanału. Do tego brak snu i głód robiły swoje. Zwłaszcza ten ostatni, przez który kobieta traciła szybko na sile. Jedyną racją żywnościową były kostki cukru, które, w razie potrzeby, brało się do ust i powoli ssało. 

Po wyjściu na powierzchnię „Teresa” mogła odsapnąć i odzyskać siły. Wraz z koleżanką dostały łóżko na parterze w domu. Właściciele udostępnili im miejsce do spania, a sami udali się do piwnicy. Łóżko ze świeżą, koronkową pościelą. „Teresa” stwierdziła, że z koleżanką są zbyt brudne by mogły spać w nim, bo jest ono dla czystych ludzi. Ze swoimi wątpliwościami udała się do dowódcy, który po żołniersku odpowiedział: „Kobiety, rozbierajcie się i śpijcie jak w domu”. 

"Teresa" wraz z Hanką rozebrały się do bielizny i położyły się pod kołdrą. Pierwszy, komfortowy odpoczynek od początku powstania. Do tej pory za łóżko służyła podłoga. Za poduszkę - plecak. Za otoczenie - dziesiątki takich samych żołnierzy, jak one, którzy w wojennym znoju łapali chwile przerwy, bezcenne minuty drzemki.

Po odpoczynku „Teresa” miała okazję zjeść pomidory z cebulą. Jak sama stwierdziła: „Nigdy nie zapomnę tego smaku, to było coś wspaniałego dla mnie, delicje nieprawdopodobne…

Na drugi dzień miała imieniny. Podczas porannej toalety przybiegł do niej goniec, który poinformował, że ma stawić się u dowódcy. Gdy zjawiła się u niego, dowódca spojrzał na nią z uśmiechem. Złożył jej życzenia imieninowe, a następnie wręczył dwa goździki – jeden biały, drugi czerwony. Przez chwilę było normalnie, tak po ludzku. Jakby wokół nie toczyły się krwawe walki. Jakby to był tylko jeden z wielu wrześniowych dni w przedwojennej Polsce. 


Krystyna Bolesta, ps. Myszka

Wiktoria Mrówczyńska, ps. Wika


Henryka Zarzycka-Dziakowska, ps. Władka


młoda Izabela Horodecka, ps. Teresa



Izabela Horodecka po latach




Tekst powstał dzięki materiałom Archiwum Historii Mówionej Powstania Warszawskiego - ahm.1944.pl
Zdjęcia uczestniczek powstania z portali AHM i NAC. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz