niedziela, 10 sierpnia 2014

Jestem mężczyzną

kadr z filmu "A Single Man"




Nie będziesz miała w myślach obrazu Bogusława Lindy, gdy na mnie spojrzysz. Nie ściągnę okularów przeciwsłonecznych, nie odbezpieczę karabinu i nie powiem z twardym akcentem 'wypierdalać'. Ale mimo, że nie będę ci go przypominał, to prócz tego wszystkiego, zobaczysz we mnie mężczyznę. Może lekko zmodyfikowanego przez wpływ dzisiejszych czasów, ale wciąż mężczyznę - na swoją miarę, z krwi i kości.


Bo nie założę skóry i nie podjadę po ciebie motorem, mówiąc potem krótko 'wskakuj, bejbe'. Nie zobaczysz mnie lansującego się w modnym klubie, gdy przyklejony do kobiecych pleców przesuwam się po nich zmysłowo swym ciałem. I nie zabiorę kobiety potem do klubowej toalety lub do siebie, by pokazać, jak bardzo na męskość składa się mój penis. Nie będę opowiadał, jak to było na siłowni i ile podniosłem dziś na klatę. I nie będę pił wódki bez popity, bo chyba bym umarł wtedy. Nie będę stereotypowym mężczyzną i mam nadzieję, że inni nie będą chcieli takimi być, bo w końcu trzeba złamać ten stereotyp, który ciąży nad nami, jak jakieś fatum. I zdawałoby się, że przez wzgląd na obecne czasy, takie myślenie powinno odejść już dawno do lamusa, jednak pokutuje ono wciąż mocno.

Z drugiej strony, nie zobaczysz strachu w moich oczach, gdy poprosisz mnie o odkręcenie słoika. I nie zarumienię się, gdy zdarzy się kiedyś tak, że nie będę potrafił go otworzyć. Bo czasem tak mocno jest zakręcony, że trzeba dzwonić po strażaków z nożycami hydraulicznymi. W większości przypadków nie uświadczysz wiecznego niezdecydowania z mojej strony. Nie będę mówił cały czas "ty wybierz", gdy zechcemy wyjść gdzieś na miasto, albo zaczniemy się zastanawiać, jaki sok kupić dziś i na jaki mamy ochotę. Nie ucieknę też, gdzie pieprz rośnie, gdy w pewnym momencie wszystko zacznie się walić wokół nas, bo jakiś kryzys niespodziewanie podszedł od tyłu i zaatakował nas z pełną mocą.

Jeśli przypadkiem zajdziesz w ciążę, a jeszcze tego nie będziemy planować, to nie zmienię numeru komórki, nie przeprowadzę się do innej dzielnicy lub miasta i nie zacznę się chować przed tobą przez najbliższe kilkanaście lat. Bo wiem, że bycie mężczyzną, to branie odpowiedzialności za swoje poczynania - za gesty, czyny i słowa. Bo jeśli mówię 'a', to robię wszystko dalej pod dyktando tego 'a', a nie wyskakuję nagle z literką 'b', czyniąc moje słowo niegodnym zaufania.

Nie będę twoim 'skurwysynem o gołębim sercu, a które to tylko przy tobie okaże', bo nie wyobrażam sobie w ogóle bycie skurwysynem. Mogę być dżentelmenem, mogę być irytujący, zabawny, niepoważny momentami, albo rozczulający - ale nie pozwolę na to, by stać się gorszym typem człowieka i z dumą móc przypiąć do piersi znaczek 'twój osobisty skurwysyn'.

Bo ja czasem zapłaczę i nie będę się tego wstydził. Nikt nie powinien się wstydzić swoich łez, bo ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jest to wentyl bezpieczeństwa i czasem, gdy będę bezsilny, nie stłamszę tego w sobie i najzwyczajniej w świecie się rozkleję - zredukuję poziom stresu i silnych emocji, i może nie umrę tak szybko - na złość statystykom, które mówią, że najpewniej mnie przeżyjesz. Ogolę pachy latem i będę używał antyperspirantu, by nie roztaczać wokół siebie przykrego zapachu. Bo cenię higienę u ludzi, jak i u siebie i skoro wymagam od innych przestrzegania podstawowych reguł współżycia społecznego, to muszę najpierw zacząć od siebie. A zimą posmaruję kremem twarz, by nie popękała mi skóra od mrozów. I nic się nie stanie, jeśli znajdzie się w mojej łazience inny kosmetyk - na przykład do modelowania włosów, bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że idiotycznie wyglądam w opadającej prosto na czoło grzywce - a w ułożonych na bok włosach zdecydowanie mi lepiej.


Będę mężczyzną nie takim, jakim chciałabyś, bym był, ale takim, jakim ja chcę być. Z całą paletą wad, bo przecież nie da się ich uniknąć, ale też z potężną gamą zalet, dzięki którym będziesz chciała być przy mnie. Więc jeśli nie przeszkadza tobie to, że nie wstydzę od czasu do czasu uronić łzę, że nie podjadę po ciebie autem, bo nie mam prawa jazdy, gdyż do tej pory doskonale dawałem i daję sobie radę dzięki publicznemu transportowi i że nie zawsze odkręcę ten cholerny słoik, to myślę, że damy radę. Bo wszystko to, co składa się na moją męskość - z niedociągnięciami i dociągnięciami - sprawia, że ja mogę zachowywać się tak, byś czuła się kobietą.


14 komentarzy:

  1. Dla mnie właśnie takie zachowanie, sposób bycia są jak najbardziej męskie. Co więcej, doświadczam tego na co dzień, bo mniej więcej taki, jakiego Ty sam siebie opisujesz, jest mój facet. I właśnie taką męskość kupuję w 100%.

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm, zwykle nie komentowałam Twoich wpisów, jedynie czytałam z zainteresowaniem. Ale teraz - no cóż....mimo tak dużej różnicy "doświadczeń", bardzo mnie wzruszyłeś Piotrze. To cholernie niebywale dojrzałe, co napisałeś. Oby stało się Prawdą. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Nie będę mówił cały czas "ty wybierz", gdy zechcemy wyjść gdzieś na miasto, albo zaczniemy się zastanawiać, jaki sok kupić dziś i na jaki mamy ochotę."
    Tak bardzo bym chciała aby mój mężczyzna myślał i robił tak samo. Kocham go nad życie, ale strasznie irytuje mnie jego brak decyzyjności.
    Może ty mi powiesz (bo jesteś facetem i pewnie lepiej będziesz wiedział) jak ?nauczyć? go tego, że czasami liczę na to, aby to on stanowczo powiedział co będziemy dziś robić a nie z pewną obawą mówił: "ty wybierz".
    Myślę, że dotyczy to nie tylko mojego partnera ale też wielu innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... To mnie zastanowiło mocno. Bo ja przecież tak robię. Ale moglbym nie robić, nie sprawiałoby mi problemu wybranie soku porzeczkowego czy wymyślenie gdzie iść.
      Jednakże problem leży w tym, ze w mojej (osobistej i tylko za siebie mowię, ale moze niektórzy maja podobnie) niedecyzyjności chodzi o to, ze nie chcę mojej kobiety urazić. Nie chcę jej narzucić czegoś, czego nie bedzie chciała. Więc Nie mówię 'przeczkowy', tylko mówię 'ty wybierz', bo mnie obojętne, a wiem ,ze jej czesto nie. Nie mówię 'chodźmy tam' bo wiem, ze rowniez nia bywa i choc raz podobalo jej sie w takim rodzaju miejsca, to za drugim razem w czyms podobnym wcale i czasami się nie da za nią 'trafić'. I najlepiej, najmilej dla obydwojga jest kiedy to ona wybierze. Facetowi to obojętne, a ona bedzie miala dokładnie to, co chce. Cięzki temat w sumie.

      Usuń
  4. 'bądź mrugnięciem, przełknięciem śliny, a i ja będę Ci słowem nieprzetłumaczalnym, końcem twojego języka.'

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde. Lepszej autoreklamy mężczyzny nie czytałam dawno ;) Szacun! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. przyjemnie się Ciebie czyta, Piotrze (:

    OdpowiedzUsuń
  7. Zanim z dalekiego świata przybędzie do mnie ten ktoś, z kim będę mogła się na nowo związać, to proszę, weź go najpierw na krótkie szkolenie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kupię Cię podczas najbliższej wyprzedaży w moim sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wierzyłam, że tacy mężczyźni istnieją. Na mojej drodze stają ci wiecznie niezdecydowani. Taki pech?
    Przywracasz mi wiarę w mężczyzn, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widać, że jesteś erotoman teoretyk. Uważaj, bo jak się tak rozgadasz to ci wszystkie fajne babki pouciekają. A tak w ogóle to nie cierpisz na przerost własnego ego? I może od razu przedstawiaj się: Narcyz się nazywam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś pajac i tyle. Żal mi tylko Twojej kobiety.. biedaczka

      Usuń