wtorek, 15 lipca 2014

Fargo

źródło: stacja FX





Amerykańska stacja FX znana jest już z kilku seriali, które przebojem wdarły się na rynek telewizyjny - seria American Horror Story, Sons of Anarchy, Louie czy też The Americans. Do kolekcji może teraz dołożyć kolejną produkcję, jaką jest tegoroczne Fargo.

Serial ogólnie inspirowany jest filmową produkcją braci Coen z 1996 roku o tym samym tytule. Zarówno w filmie, jak i w serialu mieliśmy informację, iż historie pokazywane są oparte na faktach - filmowa miała mieć miejsce w latach 80-tych, a serialowa nawiązuje do sytuacji z Minnesoty z roku 2006. Faktem jest to, iż nigdy wydarzenia te nie miały miejsca, a wszystko było celowym zabiegiem twórców. By nie zdradzać szczegółów fabuły, tylko kilka słów o niej - historia opowiada o konsekwencjach spotkania głównego bohatera serialu z pewnym nieznajomym na izbie przyjęć jednego z miast mroźnego stanu Minnesota. Chcę opowiedzieć o kilku aspektach, które ujęły mnie podczas oglądania tej produkcji. 


Aktorzy i ich gra


Rewelacyjni. Billy Bob Thornton zapisał się do grona świetnych aktorów (Kevin Spacey, Steve Buscemi, Matthew McConaughey itp.), których mamy przyjemność oglądać na telewizyjnym ekranie w serialowych produkcjach. Kiedyś aktorzy uważali, że granie w serialach jest czymś niegodnym, przynosi wstyd i wiąże się ono z chałturą. Sytuacja zaczęła się zmieniać w momencie, gdy seriale wyewoluowały do obecnego stopnia, czyli do prawdziwych perełek telewizyjnych, gdzie każdy odcinek traktowany jest przez twórców z pietyzmem i przygotowaniami niczym do małego filmu. Dzięki temu oglądamy Billy'ego, który zachwyca widzów swoją grą, a jego postać w większości momentów wbija w krzesło - przeraża, by za chwilę na naszej twarzy pojawił się nieśmiały uśmiech, który zaraz przeradza się w nerwowy, by znów powrócić do uczucia strachu.

Jest i Martin Freeman, czyli Bilbo Baggins z Hobbita, albo też dr Watson z brytyjskiej produkcji "Sherlock". Przez pierwsze dwa odcinki nie byłem przekonany do jego osoby, ale następne pokazały mi, że za szybko go skreśliłem, gdyż jego forma poszybowała w górę i wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Do tego dodajmy masę świetnych drugoplanowych postaci, które są bardzo dobrym uzupełnieniem obsady - Bob Odenkirk (znany jako Saul Goodman z Breaking Bad), Colin Hanks (Travis z Dextera), Oliver Platt (X-men, Frost/Nixon) czy też komediowy duet z Comedy Central - Key&Peele.

Zdjęcia

W Breaking Bad mieliśmy skąpane w słońcu Albuquerque i pustynne krajobrazy, tutaj mamy odwrócenie sytuacji o 180 stopni, czyli zasypaną śniegiem Minnesotę, gdzie mróz i częste zamiecie śnieżne są na porządku dziennym. Idealna praca kamery, która już sama w sobie buduje napięcie i odpowiednie emocje u widza - zbliżenia, tryb slow-motion i długie ujęcia, które nie są cięte.

Muzyka

Przez większość serialu przewija się główny motyw muzyczny, który urzeka swoimi instrumentami, spójnością i delikatnością. Ścieżka dźwiękowa dobrana świetnie, a scena z połowy szóstego odcinka (Buridan's Ass) - majstersztyk dobrania muzyki i wszystkich innych aspektów sztuki telewizyjnej, o czym świadczy nominacja tego epizodu w technicznych nagrodach Emmy: najlepsza reżyseria, najlepsze zdjęcia i najlepszy montaż.



Serial nie kradnie dużo czasu, bo to tylko 10 odcinków, z których każdy trwa +/- godzinę, dlatego warto poświęcić jeden weekend na zapoznanie się z tą świetną produkcją. Rzadko kiedy seriale u mnie zdobywają bardzo dobrą ocenę już po pierwszym sezonie, a jeśli tak się dzieje, to jest to ocena zdecydowanie zasłużona (House of Cards czy Detektyw). Fargo, na Filmwebie, obdarowane zostało przeze mnie notą 9. I zasłużyło na to bez dwóch zdań. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz