środa, 25 czerwca 2014

Nie mówię żegnaj

To był całkiem udany związek z Tobą. Udało nam się wytrwać 5 lat, co jest nie lada osiągnięciem. Zwłaszcza w momentach, gdy widziałem jak inni rzucali Ciebie po roku, bądź po trzech latach i uciekali gdzie indziej. Mówili, że będą tęsknić, że zadzwonią, albo wpadną kiedyś na kawę i powspominają z Tobą dawne czasy. Telefon milczał, domofon nigdy się nie odezwał, a Ty ze łzami w oczach obserwowałaś ich statusy na Facebooku o wspaniałym życiu w innym mieście.

piątek, 13 czerwca 2014

Nie pierdol, że mamy złe kino

Mamy chyba w genach taki czynnik, który odpowiada za deprecjonowanie narodowej twórczości. Jesteśmy na nie, mówimy, że gorsze, że coś jest badziewne i niewarte docenienia. W niektórych przypadkach krytyczne głosy są jak najbardziej uzasadnione - sam przecież na wiele aspektów patrzę krzywym okiem. Jednakże, są takie sfery, gdzie krytyka nie jest zasłużona, a wszyscy ci miotający kamieniami winni przemyśleć swoje nastawienie, gdyż prawda wygląda zupełnie inaczej.

Jednym z tych aspektów jest wieszanie psów na polskiej kinematografii. Że się skończyła, że to nie to samo, co kiedyś, że fajnie było oglądać produkcje Wajdy z PRL-u czy dzieła, które wyszły spod ręki Kieślowskiego. Że w III RP to tylko początek był niezły, a dalej to już ciągły spadek w dół. No nie, drodzy państwo. Nie dam się przekonać, że polskie kino to gówno. Nie dam i już. Zaraz wyjaśnię, dlaczego.