czwartek, 29 maja 2014

Mistrzowie żenady

Mam kilka orderów do wręczenia. Za żenadę, za szmacenie się i za znieczulicę. 


Za żenadę order idzie do polityków za kłótnie i spory odnośnie pochówku Jaruzelskiego. Czy Powązki, czy może jednak nie, czy może Wawel, a może najlepiej trumnę przetransportować do Moskwy i niech sobie przyjaciele Rosjanie go chowają. Decyzja była o Powązkach - rodzina chciała, administracja państwowa przychyliła się do wniosku, więc temat powinien być zamknięty, a do każdego, kto chciałby zaprotestować, albo dodać swoje trzy grosze, winno się powiedzieć 'morda w kubeł'. Ale tak to jest w idealnej krainie, ale nie tutaj. Tutaj musimy strzępić sobie języki nad tak gównianą sprawą, jaką jest to, gdzie kogo pochowają. Jakby późniejsza świadomość o miejscu złożenia trumny miała komuś przysparzać dzień w dzień wrzodu na dupie. Nie umiemy po ludzku przemilczeć tej sprawy z Jaruzelskim, nie umieliśmy przy wydarzeniu, które dotknęło wszystkich - przy śmierci Kaczyńskiego. 

Za szmacenie się order leci do dziennika "Fakt". Nie nazwę tego gazetą, no bo proszę, szanujmy się. Szmatławiec jest idealnym określeniem. "W tym piecu spalili dyktatora", "tutaj kopią mu grób" i mnóstwo fotek, co by te 300 tys. osób, które codziennie czytają tego gniota mogło sobie obejrzeć na spokojnie. Mówią, że żadna praca nie hańbi, ale chyba nie ma racji bytu to stwierdzenie, jeśli chodzi o pozycję osoby, która takie teksty wymyśla. Skurwienie 'dziennikarskie' trwa w najlepsze. I mam nadzieję, że nie trzeba już się zastanawiać nad tym, kto za ten rok zdobędzie tytuł dziennikarskiej hieny roku. 

Trzeci i ostatni order za całkowitą znieczulicę dla wszystkich oszołomów (tych politycznych z Sejmu i innych), którzy planują przyjść na pogrzeb, by buczeć, krzyczeć coś w stylu 'raz sierpem, raz młotem', albo zrobić różańcowy protest i przekładać paciorki w dłoniach i wyrażać swoje oburzenie i niezadowolenie. Godna, katolicka postawa  'szanuj bliźniego, jak siebie samego', doprawdy. I chujoza umysłowa, gdyż nikt nie pomyśli o tym, jak to zaboli osoby z bliskiej rodziny. A nawet, jeśli komuś przemknie to przez puste przestrzenie czaszki, to pewnie jeszcze zyska to poklask, bo 'dojebiemy rodzinie komucha'. 

Nie będę mówił, że Jaruzel to bohater, bo ocalił Polskę przed agresją ZSRR, nie będę też twierdził, że to komunistyczny zdrajca, który winien dyndać na gałęzi na przełomie lat 80/90-tych. Umarł, media o tym trąbiły przez cały dzień - ok. Potem powinna być cisza i wzmianka w dniu pogrzebu, że takowy się odbył. Zbyt idealne, by było prawdziwe. Takie to nasze życie w tym polskim piekiełku. 

1 komentarz:

  1. Za drugi akapit należą ci się dwa piwa. Idealne podsumowanie ;)

    OdpowiedzUsuń