środa, 9 kwietnia 2014

Masturbacja to nie grzech

zdj.: fragment plakatu z filmu "Nimfomanka"





Chociaż nie odważył się jej o to zapytać, był pewien, że się masturbuje. Była zbyt inteligentna, aby tego nie robić. Tylko kobiety, które się masturbują, dobrze wiedzą, co je podnieca i umieją o to poprosić. Ponadto akt masturbacji jest jedynie dodatkiem do prawdziwego aktu, który ma miejsce w mózgu. Podbrzusze jest tylko sceną, na której się to rozgrywa. Był pewien, że ona masturbuje się, myśląc o nim. Tak, to była właśnie ta wyłączność: być w jej mózgu i w jej palcach w takim momencie. Czy można być w ogóle bliżej kobiety niż wtedy, gdy ona rozładowuje napięcie swoich fantazji, wiedząc, że nic, absolutnie nic i przed nikim nie musi udawać?


Pod cytatem z "S@motności w sieci" Janusza Leona Wiśniewskiego podpisałbym się obiema rękoma, bez żadnego wahania. Bo wbrew wielu twierdzeniom mówiącym, że masturbacja to coś złego, wstydliwego, na czele ze słynnymi tekstami z religii o pogorszeniu widzenia i włosach na rękach, akt samozadowolenia się seksualnego (ależ ładnie mi się to napisało) to coś najzwyczajniej normalnego i, jak się okaże, fajnego i przyjemnego.


Ale przecież to wstyd 

Jaki znowu wstyd? Nie ma nic wstydliwego w akcie masturbacji. Wstyd wlewa nam się do głów przez panujące ogólnie stwierdzenie, iż onanizm ma takie nacechowanie, a nie inne. Wstyd może być przy pierwszych próbach odkrywania własnego ciała pod kątem swojej seksualności. Gdy jesteśmy młodzi i dojrzewamy. Znamy przecież historie o zaskoczonych dziewczętach, które ze zdziwieniem spostrzegały jak reaguje ich ciało na ciepły strumień wody z baterii prysznicowej, albo o chłopcach, którzy dostrzegają, że penis służący przez większość ich życia tylko do oddawania moczu, ma też i inne właściwości i zastosowania.
Na tym etapie, rzecz jasna, naturalne są takie uczucia jak niepewność, a co za tym idzie i wstyd. Ale z wiekiem powinien on mijać - stopniowo, wraz z rozwojem dojrzałości emocjonalnej, jak i seksualnej.

Po co się masturbować, skoro można się kochać?


Jeśli nie ma się stałych partnerów seksualnych, albo nasza aktywność w tym zakresie ogranicza się do sporadycznych stosunków raz na jakiś czas, rzeczą naturalną jest w tym wypadku masturbacja, która w tym wypadku spełnia kilka zadań. Po pierwsze - jest ona swoistym rozładowaniem napięcia seksualnego, które siedzi w każdym człowieku. Po drugie - jest po prostu przyjemna. Odczuwając orgazm, wyzwalamy w organizmie hormony, które mają zbawienny wpływ na nasze samopoczucie i zdrowie.

Ponadto, błędem jest odrzucanie masturbacji, jeśli mamy seksu pod dostatkiem. Przecież ona może być wspaniałym uzupełnieniem gry wstępnej. Czyż nie jest podniecającym widokiem partnerka/partner, którzy na oczach drugiej, bliskiej osoby stymulują się seksualnie? Na to pytanie chyba nie muszę odpowiadać.

Naucz się swojego ciała

Akt masturbacji jest swoistym samouczkiem własnego organizmu. To dzięki niej możemy stwierdzić, co nas podnieca i co działa na nas najbardziej, a czego na przykład nie lubimy. Wyciągając zdanie z cytatu z początku wpisu: "Tylko kobiety, które się masturbują, dobrze wiedzą, co je podnieca i umieją o to poprosić". Jesteśmy tylko z samym sobą, nie musimy niczego udawać, nikogo oszukiwać - dobrze wiemy, co nas kręci i działamy w myśl naszego ulubionego schematu. A potem, w łóżku, już z drugą osobą, możemy jej podszepnąć kilka słów na temat tego, jak chcemy być pieszczeni.

Masturbacja również może pomóc mężczyznom w tym, by szczytowali później. Odpowiednio się onanizując, można opóźnić moment ejakulacji, ale należy też pamiętać, że można sprawę pogorszyć, więc należy spokojnie i należycie zabrać się do tego wszystkiego.

Masturbacja nie jest grzechem, nie jest niczym złym, a może ona występować zarówno w samotności, jak i w obecności osób trzecich. Tak więc nie ma co zakrywać się kocem wstydu, nie ma co biegać wokół bloku w myśl tego, iż aktywność fizyczna odepchnie w dal pragnienie seksualne. Co tu dużo kryć - Panie i Panowie, ściągajmy majtki i wprawiajmy w ruch te dobre hormony. 



1 komentarz:

  1. Oj Oko, Oko, będzie oskarżenie o herezję za chwilę ;>
    Ciekawy tekst.

    OdpowiedzUsuń