czwartek, 6 lutego 2014

Trynkiewicz i psychoza narodowa

Mamy chyba zakodowane w genach uciekanie się w różnego rodzaju skrajności. Nie potrafimy na chłodno analizować danych sytuacji, tylko jak już jechać, to od bandy do bandy. Tak samo jest i w sprawie Trynkiewicza, który nie znika z nagłówków gazet, ciągle o nim głośno w telewizji, a jak otworzy się lodówkę, to jest obawa, że i tam się go znajdzie.



Dawno nie widziałem tak wielkiej paniki wywołanej jedną osobą. I dawno nie widziałem tak wielkiego odejścia od zdrowego rozsądku. Społeczeństwo zwariowało. Tak mocno, że prędzej w tym sławnym już ośrodku zamkniętym stworzonym specjalnie pod Trynkiewicza i inne osoby, widziałbym niektórych obywateli państwa, którzy z trwogą biją na alarm w związku z wyjściem mordercy na wolność.
A wyjść musi, nie ma innej opcji. Inaczej mielibyśmy do czynienia z poważnym precedensem łamiącym podstawowe zasady prawa, na których opiera się nasz wymiar sprawiedliwości. Zamiast podejść do sprawy na chłodno, krzyczymy, oburzamy się i głośno pytamy - jak to możliwe, że ten potwór wyjdzie na wolność. Odpowiedź jest prosta - wyjdzie, bo odsiedział swoje. Nie karze się dwa razy za tę samą rzecz - to raz. Dwa - prawo nie działa wstecz i nie ma możliwości na ponowne osadzenie, niezależnie od tego jak pięknie nie byłoby to uargumentowane.

Skazali Trynkiewicza na stryczek, w międzyczasie przyszło zlikwidowanie kary śmierci i amnestia zamieniająca taki wyrok na 25 lat więzienia (bo dożywocia w polskim kodeksie karnym wtedy jeszcze nie było) i tyle. Zamiast oburzać się na świat, na rząd, na obecny wymiar sprawiedliwości, należy po prostu stwierdzić, że na mocy nieidealnego wtedy prawa, mamy do czynienia z taką, a nie inną sytuacją i nie da się tego już przeskoczyć w żaden sposób.

Ale za to jest medialne show i nagonka ludzi. I wszyscy się boją. A bo może zamieszkać nieopodal nas, a że jak to tak, że będzie chodził po chodniku jak wszyscy inni, a że teraz przedszkola i szkoły trzeba będzie grodzić drutem kolczastym i płotem pod wysokim napięciem. A najlepiej, to jakby mu służba więzienna strzeliła z wieżyczki wartowniczej w łeb w momencie, gdy będzie wychodził.

Wszyscy się boją, a za strachem idzie nienawiść i żądza mordu. Bo należy go "zajebać jak psa", "wysłać do piachu", "zapierdolić potwora w ogromnych męczarniach" - to tylko mała próbka z licznych wyroków wydanych przez wielu. Najlepiej by było, jakby zmarł za kratami, albo powiesił się. No ale nie zmarł, nie popełnił samobójstwa, przeżył i wychodzi. Przypominam sobie wypowiedź posła Niesiołowskiego, który w kontekście tego, że skazanym na karę śmierci zamieniono wyroki na ćwierć wieku w pace, stwierdził, że wszyscy (czyt. posłowie) mieli nadzieję, że Trynkiewicz zdechnie w więzieniu. Tak, tak - "zdechnie". Padło to z ust posła na Sejm RP. I co ciekawe, nie słyszałem o jakiejkolwiek burzy medialnej wywołanej tymi słowami, które są skandaliczne jak na przedstawiciela krajowego parlamentu.

Na szczęście, światełkiem w tunelu okazało się dzisiejsze orzeczenie sądu, który postanowił, że Trynkiewicz na wolność wyjdzie. Bo wyjść musi, koniec, kropka, nie ma tu nic do gadania.

Ale na każdy głos mówiący, że jest to słuszna decyzja, mamy do czynienia z kontratakiem gdybania, typu "a gdyby to koło ciebie i twoich dzieci Trynkiewicz zamieszkał, to co wtedy?" Od razu przypomina mi się scena z "Misia" i sławny już cytat:  "A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był, to wy byście staruszkę przejechali, tak? A to być może wasza matka!"

Bez obaw, Trynkiewicz nie zrobi nic niebezpiecznego. Nikogo nie zabije, nikogo nie zgwałci, nikogo nie okaleczy. Bo on po wyjściu z więzienia, to nie będzie mógł się samodzielnie wysikać. Bo wszyscy będą na niego patrzeć. A media to juz na pewno. Oczami wyobraźni widzę Błękitnego 24 unoszącego się w najbliższy wtorek nad więzieniem i dziesiątki dziennikarzy pod bramą więzienną.

To nie społeczeństwo będzie chronione przez policję przed Trynkiewiczem. To Trynkiewicz będzie chroniony przed społeczeństwem. Bo inaczej będziemy mieli do czynienia z linczem, jak we Włodowie 9 lat temu.



1 komentarz:

  1. Wreszcie jakiś rozsądny głos w tej sprawie. Naród dostał psychozy i padaki mózgu, a prawda jest taka, że dostał karę, kara minęła, więc nie pozostaje nic innego niż go wypuścić, bo swoje przesiedział w więzieniu. Życia to nikomu nie zwróci, fakt, ale ludzie! Do jasnej cholery! Przestępcy wychodzili, wychodzą i będą wychodzić z więzień po odsiedzeniu wyroku, więc nauczcie się z tym żyć. Tak to za karą śmierci wszyscy są przeciw, ale jak ktoś dostanie wyrok i potem wychodzi na wolność, to jest wielkie oburzenie. Ogarnijcie się.

    OdpowiedzUsuń