poniedziałek, 9 grudnia 2013

Tramwajowe Polaków rozmowy i noga brata Tadeusza

Zostałem dziś 'zmolestowany' przez głośną rozmowę telefoniczną w tramwaju, a więc nie mogę tego dusić i tłamsić w sobie, toteż z Wami podzielę się ową historią.


Jest na świecie wiele osób – też mi odkrycie, wiem. Ale większość nie zdaje sobie z tego sprawy, że żyje ktoś taki jak Tadeusz. A jeszcze mniej osób wie, że Tadeusz ma brata. A brat ma problem, konkretnie z nogą.

Coś sobie brat Tadeusza zrobił i nie chce powiedzieć co. To znaczy, mówi, że nie wie, co się stało, ale to chyba kolejny kamyczek wrzucany do ogródka tajemnic, jaki jest pielęgnowany przez brata Tadeusza. Bo noga boli, tak mocno nawet. Jest zaczerwieniona i opuchnięta.

Ale co się stało, to nie wiadomo. Wiadomo jednak, że ostatnio coś w tej nodze ‘chrzączy’. Żona brata Tadeusza podejrzewa, że ma to związek z podróżą małżonka i jego najbliższego członka rodziny na Mazury. Co takiego mogło się stać na Mazurach – zapytacie. Na Mazurach jest bioenergoterapeuta, któremu postanowiono powierzyć problem z nogą. Brat Tadeusza nie wierzy w lekarzy konwencjonalnych i stwierdził, że droga przez niego wybrana będzie o wiele skuteczniejsza.

Niestety, chyba nie była, bo ‘chrzączy’. A ‘chrzączy’ pewnie przez to, że za sprawą dotyku bioenergoterapeuty coś zostało sknocone. Tak przynajmniej twierdzi żona brata Tadeusza, która jest tym faktem niezmiernie poirytowana.

Tym bardziej, że wie, iż lepiej było się wybrać do normalnego lekarza. Bo sama kiedyś, kilka lat temu, miała przygody z nogą. Wywróciła się i coś się stało z więzadłami. No i rentgeny, usg i cały arsenał badań lekarskich stosowany na niej niczym na króliku doświadczalnym. Ale przynajmniej wszystko jest już ok i tylko pomysły brata Tadeusza, a jej męża, mierzwią ją niezmiernie.

Dlatego brat Tadeusza się wkurzył i zapisał się do specjalisty. Bo zwykły lekarz, do którego w końcu poszedł, nawet nie przepisał mu środków przeciwbólowych. A noga boli, wiadomo – ani to zejść po schodach, ani szybko skoczyć do lodówki po piwo. Specjalista w Puszczykowie, a termin 28 stycznia. SKANDAL – jak to dość łagodnie stwierdziła żona brata Tadeusza.

I tak biadolą teraz nad tą nogą i nie wiedzą czy robić coś do tego stycznia, czy cierpliwie czekać, czy może założyć własną praktykę lekarską, której pierwszym zabiegiem będzie urąbanie tasakiem nogi brata Tadeusza. Przynajmniej nie będzie boleć, a i jak nogi nie ma, to problemu też nie ma, wiadomo, i wszystko ułoży się dobrze.

I tylko ja nie mogę się teraz doczekać czasu od lutego do przodu, gdzie, mam nadzieję, napotkam znów rezolutną damę, dzięki której dowiem się co z tą nogą, co z Puszczykowem i co z jej mężem, który, przypomnijmy, jest bratem Tadeusza.


A na chwilę obecną nurtuje mnie jedno pytanie – co o tym wszystkim sądzi sam Tadeusz?