niedziela, 17 marca 2013

O prostytutkach

Marek Raczkowski w swej książce stwierdził, iż lubi prostytutki. Ceni ich pracę, szanuje je i uważa za wartościowe kobiety, które nie muszą się wstydzić tego, co robią.

Prostytucja to najstarszy zawód świata, jak to mówią i wciąż ma się nieźle. Znam mężczyzn, którzy brzydzą się prostytutkami. Ale pytam się w myślach- dlaczego? Praca, jak każda inna. Jedyna różnica jest taka, że istotnym elementem tej pracy jest ciało kobiety, która prostytucją się zajmuje.

Do momentu, w którym nie dzieje się krzywda kobiecie, a także i mężczyźnie- ja nie mam nic przeciwko i toleruję ten aspekt w stu procentach. Zresztą, co złego mogłoby uczynić mojemu życiu zjawisko prostytucji? Czy wpływa to jakoś na mnie? Oczywiście, że nie.

Nie lubię natomiast hipokryzji i jeżeli spotykam się z jej przejawami, to tracę wtedy szacunek. Mamy dość duży wskaźnik prostytucji na uniwersytetach. Tak zwane uniwersytutki. Podobno, co dziesiąta oferuje swoje ciało i towarzystwo za różne korzyści- materialne i nie tylko.
Szczerze? Nic mi do tego, nie mam prawa krytykować. Jesteś, studentko, prostytutką, zachowujesz się tak, jak prostytutka i czerpiesz korzyści z tego takie same praktycznie, jak ona. Ale ja wtedy słyszę, że to prostytucja nie jest. Że albo ona jest utrzymanką, albo ma sponsora, albo po prostu tak sobie żyje w symbiozie z partnerem, który ją wspiera w zamian za pójście na kolację raz na tydzień czy też za seks okazjonalny.
Szczerze? Nie różni się to w ogóle od prostytucji. Taka dziewczyna prostytutką jest. Ale jeżeli zapiera się rękoma i nogami przed takim określeniem, traci natychmiast mój szacunek. Bo niby kim ona jest? Damą do towarzystwa? Partnerką w ramach luźnych relacji? Niezależnie od tego, jak by to nazwać, to tylko eufemizmy i zbyt wiele w tym wypadku nie znaczą.

Wspominałem kiedyś, jeszcze na Facebooku o zjawisku szerzenia się prostytucji w świecie mody. "Pójdziesz ze mną do łóżka, zrobisz mi loda, zaspokoisz mnie seksualnie, to jakoś tę twoją karierę popchniemy do przodu."
I słyszę tłumaczenia, że to też nie jest prostytucja. No to pytam się ponownie- co to takiego jest?

Szanuję prostytutki i ich zawód, w ramach którego często muszą znosić upokorzenia i poniżenia małych, głupich fiutków, którzy nie radzą sobie z własnymi problemami, porażkami w swoim życiu i muszą odreagować na istocie słabszej od nich.
Szanuję i podziwiam za siłę charakteru, bo nie każda osoba byłaby w stanie zajmować się właśnie tym zajęciem.

Nie szanuję natomiast kobiet, które działając i zachowując się, jak prostytutka, traktują to jako największą obelgę i rakiem wycofują się z tych określeń i pomówień.



3 komentarze:

  1. "Szanuję i podziwiam za siłę charakteru, bo nie każda osoba byłaby w stanie zajmować się właśnie tym zajęciem." - mam wręcz odwrotne zdanie na ten temat. Prostytucja to najczęściej pójście na łatwiznę i właściwie nie ma nic wspólnego z siłą charakteru. Raczej z brakiem szacunku do siebie. Nie uważam też, że to praca jak każda inna, bo sprzedaje się siebie, swoją intymność. To krzywdzące stwierdzenie dla kobiet, które ciężko pracują. W związku z tym nie widzę powodów, dla których miałabym szanować prostytutki, bo szanuje się też za coś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdziwiłabyś się, szczerze mówiąc. Pójście na łatwiznę, brak siły charakteru? Moja droga, brak tutaj jakiejkolwiek pokory i skromności.
    A co do braku szacunku do siebie- sądzę, że to one mogą się na ten temat wypowiadać, a nie Ty.
    Co do sprzedaży intymności- żyjemy w czasach, gdzie wszystko i wszyscy są na sprzedaż- łącznie z intymnością i samym sobą. I są gorsze przypadki tej sprzedaży niż Ci się wydaje.
    Absurdem jest również to, że skoro mam szacunek do prostytutek i do ich pracy, krzywdzę tym samym inne kobiety. Szanuję każdą pracę kobiety- czy to prostytutki, czy bizneswomen, czy też tej, której pracą jest opiekowanie się domem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurwa to kurwa, nie mam szacunku do kogoś, kto staje się przedmiotem, traktuje siebie samą jak przedmiot. Rozumiem, że nie miałbyś nic przeciwko, gdyby twoja dziewczyna była kurwą, w końcu wg ciebie to zawód jak kazdy inny ;) Szacunek to ja mogę mieć do kobiety, która szanuje swoje cialo, nie sprzedaje go, nie wystawia cip* przed kazdym oblechem, lecz oddaje się tylko swojemu mężczyźnie.

    OdpowiedzUsuń