wtorek, 26 marca 2013

Monolog mężczyzny- zakupy z kobietą



O boże, znowu na zakupy. No i co ty teraz chcesz kupić niby? Aha, nie wiesz. Jak zwykle, nic nowego. Co się nasunie, to weźmiesz. Bez sensu, nie ogarniam. Idzie się wtedy, gdy czegoś się potrzebuje. No ale dobra, twój czas, twoje chęci, twoje pieniądze, ja jakoś wytrwam. My, mężczyźni jesteśmy jezusami naszych czasów. Dzielnie dźwigamy ten krzyż. Tylko dlaczego nikt nam nie pomaga, gdy upadamy?

Jezu, ile ludzi. Nie mają co robić, tylko chodzą od sklepu do sklepu, przemierzają te wszystkie galerie. Oho, nie jestem sam cierpiący. Od razu widzę moich małych braci w nieszczęściu. Panowie, nie martwcie się, trwajcie w wierze. To musi się kiedyś skończyć. Musi, prawda? Powiedzcie, że tak. Na pewno tak będzie, zobaczycie. Otrzyjcie łzy, pot i krew, powstrzymajcie ziewanie, damy radę. Bądźcie silni, bo jeśli nie wy, to i ja rady nie dam.

Pięć minut i już chciałbym usiąść. Krzesła, fotela, kanapy wygodnej! Królestwo za siedzenie. Nawet za taborecik z przedszkola. Jakbyś nie mogła sobie, kobieto, butów poszukać. Obuwnicze rzeczy są najlepsze na świecie. Tam można usiąść. I gówno mnie obchodzi, że ktoś inny chce zająć miejsce moje, by przymierzyć buty. Moje miejsce, byłem pierwszy! Będę bronił go, jak własnej niezależności.

No ale nie, zwykła Bershka czy inny H&M. Podłoga, półki, wieszaki, skrzynie, ale gównianego stołeczka nie ma. A może jak przesunę na tej skrzyni te spodnie trochę w lewo? Zrobi się miejsce dla mnie. Dupy wielkiej nie mam, pomieścimy się razem ze spodniami. Oooo, o wiele lepiej. No i dlaczego, kobieto z obsługi, patrzysz na mnie z byka? Ty nie wiesz, co ja czuję. Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo potrzebuję tych kilkunastu centymetrów kwadratowych. Nie zrozumiesz.

Dlaczego jeszcze nie wychodzimy z tego sklepu? Jesteśmy tu już trzydzieści minut. Ile można? No chodźmy już, błagam. Gdzie indziej, byle nie być już tutaj. Jak to? Tam ciebie jeszcze nie było? W tamtych regałach? To co ty, do cholery jasnej, robiłaś przez ten czas? Stałaś w jednym miejscu tylko? Trzymajcie mnie, błagam.

Co? Mojej opinii potrzebujesz? No proszę, zaskoczenie. Dawaj, pokazuj, jak ocenię. Wybacz, ten sweter wygląda tak, jakby go pies zjadł i potem wydalił. Aha, teraz to niby gustu nie mam? Ale chwilę temu niby miałem? Żelazna logika. Gdy przytakuję- jest dobrze. Gdy nie- brak u mnie gustu. Powodzenia.

O, mijamy Empik. Chodźmy tam, błagam, błagam, błagam, chodźmy. I nie szkodzi, że zachowuję się, jak pięciolatek, którego ciągnie do Eldorado. Ten Empik jest moim eldorado i zobaczysz- wejdziemy tam, to przetyram ciebie w nim tak, jak ty mnie w poprzednich sklepach. Każdą książkę wyjmę z półki i dokładnie obejrzę. Powącham każdą płytę z muzyką i filmem. Będę powoli przechadzał się między rzędami i skrupulatnie sprawdzał, co jest na stanie.

Już dwie godziny jesteśmy tutaj. Idę na fajkę. Co? Znajdę ciebie, pewnie, że tak. Że telefon ci się rozładował? Nie szkodzi, dam radę. Nie bój się. Hmm? Oj, nie słyszę ciebie, nie słyszę już. Idź szybciej przed siebie, nie oglądaj się za siebie. Oh, nareszcie, fajeczka, świeże powietrze. Mogę tutaj przetrwać już resztę pobytu.


Trzy godziny już tu jesteśmy. Wychodzimy? Nareszcie. Powinniśmy zrobić to dużo, dużo wcześniej.


- Dlaczego sobie nic nie kupiłaś?
- Nie było nic ciekawego.

2 komentarze:

  1. Dlatego nigdy nie zabieram faceta na zakupy. Od tego jest mama, przyjaciółka, koleżanki itd. ;) Z facetem za to można iść do Empiku, Media Marktu albo innego Saturna i pozwolić mu poczuć się bogiem, kiedy chcę kupić sobie nowy aparat albo słuchawki. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha, padłam. Czemu ja nie trafiłam tu wcześniej? No ale trudno, lepiej późno niż wcale. 😄 będę miała przynajmniej co czytać.. Jakbym nie miała.. No to będę miała więcej😄 czytania nigdy za dużo!

    OdpowiedzUsuń