sobota, 16 marca 2013

Ideał kobiety

Chciałbym Was serdecznie powitać na tym blogu. Zarówno tych, z którymi swoją przygodę kontynuuję już od dłuższego czasu na Facebooku, jak i nowych czytelników.

Blog, jak kiedyś wspominałem na stronie na FB, poruszać będzie kwestie bardziej lub mniej związane z kobietami, a także z tą całą otoczką, która wokół nich się unosi. To będzie więc swoisty miks wszystkiego- teksty analizujące, opinie męskiego oka. Często będzie pojawiał się tutaj temat mężczyzn, gdyż doskonale wiadomo, iż skoro jest kobieta, to prędzej czy później musi pojawić się przy niej mężczyzna w ramach szeroko pojętych stosunków damsko-męskich.

Na otwarcie tego miejsca chcę wybrać temat, o który wielokrotnie na Facebooku byłem pytany- zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn. Mianowicie, jaki jest mój ideał kobiety.

Cóż, mógłbym zbyć wszystkie pytania jedną odpowiedzią- moja kobieta, z którą aktualnie jestem, ale sądzę, iż odpowiedź nie będzie wystarczająca dla czytelników, a i ja chciałbym dodać słów kilka od siebie.

Po pierwsze- nie ma czegoś takiego, jak ideał. Wszelkie wyobrażenia o księciu bajki czy też królewnie są mitem. Nie było, nie ma i nie będzie ideałów. Zresztą, z ideałami świat byłby strasznie nudny i nie byłoby w tym nic pociągającego. A o pociąg tu chodzi. O ten cały taniec zmysłów, emocji, zespół napięć, które towarzyszą przy poznaniu tej jednej, bądź też tego jedynego.

Skoro nie ma ideałów, to idealnej kobiety dla mnie być nie może. Ba, nie mogę sobie stworzyć takiego obrazu w głowie. Lepszą odpowiedzią byłoby- pożądany zestaw cech, które kobieta powinna mieć.


Może najpierw o tym, co na widoku, a mianowicie o urodzie. Rzecz wiadoma- nie szata zdobi człowieka, ale nie oszukujmy się- każdy zwraca uwagę na wygląd. Kwestia jest tylko jedna- w jakim zakresie i jak priorytetowo jest to umiejscowione.
I tutaj- kolejne, dość duże pole do popisu. Brunetki, blondynki, rude, szatynki- nie jest istotny kolor włosów. Nie jest istotny wzrost- może to być mała kruszynka, a może być też to osoba, która z powodzeniem załapałaby się do zespołów koszykarskich i siatkarskich.
Sam mocno od gruntu nie odskoczyłem, więc duże jest prawdopodobieństwo, że jeśli dama założy przy mnie buty na obcasie, to będzie ode mnie wyższa. Nie przeszkadza mi to w ogóle. Niech góruje nade mną o głowę, nawet dwie.
Nie lubię na pewno kościstych kobiet. Kanonu urody, który wpasował się w obecne wybiegi mody. Nie toleruję głodzenia siebie na śmierć i nie sądzę, by w tym temacie moje zdanie się kiedykolwiek zmieniło. Nie mam ochoty liczyć kości na skórze wybranki mojego życia- na szczęście nie muszę tego robić.
Wszelkim szczupłym paniom, które przed lustrem stoją i myślą, że muszą zrzucić jeszcze co najmniej kilka kilogramów odpowiadam- nie idźcie tą drogą.

Świat na ogół jest dość smutnym miejscem. Zewsząd torpedowani jesteśmy przez różnego rodzaju tragedie ludzkie, kataklizmy, klęski żywiołowe i inne nieprzyjemne rzeczy. Przydałoby się trochę uśmiechu, przynajmniej w tym najbliższym gronie. Dlatego też, jedną z ważniejszych rzeczy dla mnie jest poczucie humoru. Człowiek bez poczucia humoru jest strasznie nudny, nijaki. Wręcz przezroczysty. Ani tu się uśmiechnąć, ani pożartować. Nóż się w kieszeni otwiera przy takich osobach, szczerze powiedziawszy.

Podobno nie piersi, nie pośladki, ani nie figura w całej swej okazałości podnieca najbardziej mężczyzn. Kobiety zresztą też nie. Największym afrodyzjakiem, przejawem seksualności jest umysł, mózg. Inteligencja- to jest chyba podstawa- przynajmniej według mnie. Bo co mi po mało inteligentnej kobiecie, która kusi tylko wyglądem? Poszedłbym z taką do łóżka i co wtedy po seksie? Albo podczas wspólnego wypadu na kawę? Będę tylko pił i milczał, bo nie miałbym o czym mądrym z taką dziewczyną porozmawiać? W życiu. Inteligencja jest istotna i bez niej ani rusz- w jakichkolwiek aspektach życia towarzyskiego.

Ja, czyli męskie oko, jestem personą o dość ciętym humorze. Nie brakuje tutaj ironii i sarkazmu. Nie wzbraniam się przed nimi, toteż w otoczeniu często się nimi posługuję. I chciałbym bardzo, bym mógł robić też to przy kobiecie, z którą jestem. Ironiczne poczucie humoru daje często więcej frajdy niż to bez szczypty ironii- to bardziej wygładzone, grzeczne wręcz. Nie jestem grzecznym chłopcem, nikt nigdy nie potrafił mnie wygładzić, więc nie sądzę, bym u progu dorosłości zdołał się zmienić w tym aspekcie. Dlatego też, kobieta z dobrze obsługiwanym ostrzem ironii i sarkazmu jest wielce pożądana. Wszak to też podobno świadczy o inteligencji człowieka, prawda?

To tylko kilka z wielu cech, które jestem w stanie dostrzec w kobietach. Te analizuję z reguły na 'pierwszy rzut oka', głównie pod kątem ich obecności. Jeżeli ich nie ma- wróżę ciężką drogę miast przyjemnej ścieżki.

Świat zbudowany jest z bóg wie jakich oczekiwań, pragnień, marzeń. Wliczając w to naturalnie te wszystkie 'ideały'- męskie, jak i damskie. Jednak co najważniejsze jest według mnie? Pozostanie sobą w każdym calu. Nie zmieniajmy się tylko dlatego, bo ktoś od nas tego oczekuje. Dopóki czujemy się doskonale z własnym 'ja', będziemy wiedli szczęśliwe życie. A jeśli nie teraz, to prędzej czy później spotkamy kogoś, dla kogo będziemy właśnie tacy idealni.


Z uśmiechem i zadziornym mrugnięciem na powitanie,

męskie oko.

3 komentarze:

  1. Ładna młoda kobieta, szczupła (ale nie za chuda), inteligentna, wykształcona, niebawem niezależna finansowo. Nigdy nikogo nie udaję, jestem bezpośrednia, otwarta i, co chyba dość mocno wpływa na odbiór mojej osoby, mam dość cięte, ironiczne poczucie humoru :) Oczywiście, mam też wady i jestem tego świadoma. Dlaczego więc ostatnio każdy mężczyzna, z którym się spotykam, urywa kontakt po 3 spotkaniach??? Mam wrażenie, że jesteś jednym z nielicznych mężczyzn, którzy naprawdę cenią w kobietach poczucie humoru czy inteligencję - wydaje mi się, że ogólnie są to mniej pożądane cechy. Mężczyzna nie ma wtedy możliwości jakoś znacznie się "wybić", zaimponować - staje się partnerem, a nie opiekunem - a właśnie tego raczej większość pragnie dla swoich kobiet...

    OdpowiedzUsuń
  2. Galaretko, opiekunem, to ja mogę być w chorobie i przy problemach. Normalny związek, przynajmniej według mnie, opiera się tylko i wyłącznie na partnerstwie. To jest najważniejsza cecha, dzięki której związek zachowuje idealny balans. Nikt się nie wybija ponad drugiego- mężczyzna i kobieta mogą prowadzić własne życie i kreować je na swój sposób w wielu płaszczyznach- tak, jak im to wygodnie i zgodnie, rzecz jasna.
    Oby w przyszłości było więcej tych spotkań niż tylko trzy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tym, co Męskie oko napisało o ideale, to się zgodzę. Chyba we wszystkim. Ideały byłyby nudne, a wygląd nie jest najważniejszy, ale istotny.

    Ale wypowiem się co do "opiekuna".
    Myślę, że jest to nieco konserwatywne podejście - facet ma się opiekować kobietą, nie tylko być jej partnerem. I to już zależy od upodobań mężczyzny, czy chce mieć bardziej niezależną partnerkę, czy taką, którą musiałby się opiekować. Wielu facetów, których znam właśnie chciałoby "opiekować się" partnerką. Czemu? Może czuliby się wtedy bardziej potrzebni? A może Męskie oko postara sie na to odpowiedzieć, jak to jest według niego? c:

    OdpowiedzUsuń